Minister spraw zagranicznych Palestyny Riad Malki mówił o dowodach jakimi dysponuje Palestyna w kwestii izraelskich zbrodni popełnianych na okupowanych terytoriach palestyńskich.

Malki dodał, że ma nadzieję iż MTK wyjdzie poza wstępne badanie tych doniesień, które rozpoczęto w 2015 roku.

Izrael podważył działania Malkiego nazywając je "cynicznym krokiem, bez wartości prawnej".

W ciągu sześciu tygodni protestów na granicy Izraela i Strefy Gazy zginęło ponad 100 Palestyńczyków, a 10 tysięcy zostało rannych. W kulminacyjnym dniu protestów - 14 maja - zginęło 60 Palestyńczyków, a rannych zostały blisko 3 tysiące. Po stronie izraelskiej nie odnotowano zabitych i rannych.

Izrael oskarżył o wybuch przemocy Hamas, który - w ocenie Tel Awiwu - używał Palestyńczyków w charakterze "żywych tarczy". Zachód jednak (z wyjątkiem USA i Australii) potępił działania Izraela zarzucając mu nadużycie siły wobec bezbronnych Palestyńczyków, do których izraelska armia strzelała z ostrej amunicji.

Prezydent Palestyny Mahmud Abbas oskarżył Izrael o dokonanie "masakry" bezbronnych cywilów.

Maliki oświadczył, że Palestyna chce, aby MTK rozpoczął "bez zwłoki śledztwo ws. wszystkich zbrodni popełnionych przez Izrael we Wschodniej Jerozolimie, na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy od czerwca 2014 roku.

- Dalsze opóźnianie sprawiedliwości dla palestyńskich ofiar jest równoznaczne z odmową sprawiedliwości - dodał.

Zaznaczył, że Palestyna chce sprawiedliwości, a nie zemsty.

Izrael uważa, że MTK nie ma prawa do zajmowania się kwestią izraelsko-palestyńską, ponieważ Izrael nie jest członkiem MTK a Palestyna nie jest państwem.