Marcin Przydacz mówił o tym kiedy została podjęta decyzja o wysłaniu dodatkowych samolotów do Afganistanu, by przeprowadzić ewakuację Polaków i polskich współpracowników.

- Dynamika sytuacji w Afganistanie zaskoczyła wszystkich: od Ameryki, po kraje europejskie. Uważnie śledziliśmy rozwój sytuacji - decyzje dotyczące wylotu zapadły w weekend. Jednak sama operacja trwa długo, ponieważ wymaga szeregu aktywności dyplomatycznych. Na miejscu są bardzo ciężkie warunki, proszę pamiętać, że nie mamy już tam placówki dyplomatycznej, ani kontyngentu - zwrócił uwagę wiceszef MSZ-u.

Minister poinformował także, że udało się ewakuować dwie Polki z Afganistanu.

- Część osób, które współpracowało z polskim kontyngentem zostało już ewakuowanych. Cały czas zgłaszają się do nas nowe osoby, które po odpowiedniej weryfikacji również zostaną poddane ewakuacji. Udało nam się już wywieźć dwie nasze rodaczki, są już bezpieczne w Czechach - zdradził polityk.

Marcin Przydacz mówił również o tym kto może liczyć na ewakuację z Afganistanu oraz podkreślił, że akcja ewakuacyjna odbywa się tylko z lotniska w Kabulu.

- Osoby najbardziej zagrożone zostały już ewakuowane w czerwcu. Osoby, które z nami współpracowały na przestrzeni tych dwudziestu lat również się do nas zgłaszają. Na polecenie pana ministra dokładnie sprawdzamy archiwa, by sprawdzić, gdzie ktoś mógł jeszcze pozostać. Takie osoby są wciągane na nasza listę i zostaną ewakuowane, jeżeli tylko uda im się dotrzeć na lotnisko w Kabulu, bo tylko to miejsce jest jeszcze pod kontrolą wojsk sojuszniczych – wyjaśnił wiceszef polskiej dyplomacji.