[b]Powinien przedstawiać swój pomysł na przyszłość Polski?[/b]
Tak. Mam wrażenie, że młodzi wyborcy oczekują wizjonerskiego przywództwa. Czekają na kogoś, kto powie, jaka ma być Polska za 20 lat. Czy pani wie, że 50 proc. naszego importu z Chin stanowią wysoko przetworzone wyroby, w tym komputery? Podczas gdy my sprzedajemy Chinom przede wszystkim miedź i półprodukty miedziowe. A to oznacza, że państwo, które kiedyś było głównym dostarczycielem żywności i tanich tekstyliów, dziś eksportuje najnowszą technologię. A my, dumnie wypinając pierś i aspirując do G20, czyli do grupy najbogatszych państw świata, dostarczamy do Chin surowiec, z którego oni produkują specjalistyczny sprzęt.
[b]W starciu z tanią siłą roboczą w Chinach każdy europejski kraj jest chyba bez szans. [/b]
Nie tylko my.
To prawda, ale trzeba wyciągnąć z tego wnioski i otwarcie powiedzieć ludziom, że nie będzie w Polsce fabryk butów, stoczni czy kopalń, a stali będziemy produkowali pięć razy mniej niż 20 lat temu. W tych branżach nie wygramy konkurencji z krajami, w których jest tania siła robocza. I w ogóle nie próbujmy, bo to jest bez sensu. Mamy inne atuty. Dysponujemy milionami pracowników, którzy są dobrze wykształceni i dzięki temu mogą zajmować się czymś nowym, bo ich wiedza im na to pozwala.Gdyby Szmajdziński czy Olechowski potrafili tę wiedzę przełożyć na kilka syntetycznych haseł, mieliby szansę przyciągnąć uwagę mediów i sporej części społeczeństwa. Ale jeżeli opowiadają, że chcą być kandydatami obywatelskimi, bezpartyjnymi, to na nikim nie robi to wystarczającego wrażenia.
[b]Za rok o tej porze mogą już być wybory parlamentarne. Jakie ma pan plany polityczne?[/b]
Nie mam żadnych planów. Nie wiem, czy będę znowu walczył o mandat senatora. Możliwe, że wycofam się z życia publicznego. Bardzo często o tym myślę, choć ostatecznie tego nie przesądziłem.