[b] Czego się Pani spodziewa po Władimirze Putinie w Katyniu po rosyjskiej odpowiedzi na polską skargę do Strasburga?[/b]
[b] Witomiła Wołk–Jezierska[/b]: Prawdę mówiąc – niczego. To będzie wielkie przedstawienie. Tak na to reaguję, bo pracowałam kiedyś w teatrze i widziałam niejeden spektakl. Czego zresztą mogę oczekiwać, skoro rosyjskie władze nie reagowały, gdy rok czy dwa lata temu naszych bliskich, zamordowanych przez NKWD, obrażano przed moskiewskimi sądami, nazywając szpiegami i sabotażystami. Premier Putin nie był tym oburzony. Na pewno nie będzie więc przełomu.
[b] A czego oczekuje Pani od premiera Tuska? Powinien upomnieć się o prawdę i dokumenty dotyczące zbrodni katyńskiej?[/b]
Na pewno nie w tym miejscu i nie w tym czasie. Tam niech pokłoni się ofiarom. Zresztą prawdy w sprawie katyńskiej dowiadujemy się od lat dzięki uczciwym Rosjanom, a nie dzięki polskim politykom. Jednak skoro polski rząd przystąpił do naszej skargi przeciwko Rosji jako tzw. strona trzecia i może przekazywać Trybunałowi w Strasburgu swoje opinie dotyczące tego postępowania, liczę, że to wykorzysta i odpowiednio ustosunkuje się do skandalicznej rosyjskiej odpowiedzi. Europejski Trybunał to jest miejsce, gdzie wsparcie naszych żądań mogłoby się przydać. Teraz bowiem nasi prawnicy przygotowują odpowiedź na dostarczone nam memorandum władz Federacji Rosyjskiej.
[b] A „niespodziewanie” odnalezione właśnie w Moskwie nowe dokumenty mogą przyczynić się do wyjaśnienia zbrodni?[/b]