Reklama

Koncertowe propozycje zastępcze

Muzyka wędruje po mieście. Stolicy brakuje nowoczesnej sali, a wiele miejsc występów jest słabo rozreklamowanych

Publikacja: 03.01.2008 23:27

Koncertowe propozycje zastępcze

Foto: Rzeczpospolita

Warszawa dysponuje Filharmonią Narodową, ale jej gmach prezentuje się skromnie na tle stanu posiadania europejskich metropolii. Na widzów czeka zaledwie tysiąc foteli.

W przypadku wielu cotygodniowych koncertów orkiestry Filharmonii Narodowej to wystarcza. Ale jeśli mają miejsce duże wydarzenia, np. ubiegłoroczne recitale Lang Langa, Ivo Pogorelicia czy Piotra Anderszewskiego, a zwłaszcza występy słynnych orkiestr, sala jest zdecydowanie za mała. Sprowadzenie gwiazd byłoby zaś bardziej opłacalne, gdyby można sprzedać kilkakrotnie więcej biletów.

Na dodatek filharmonia ma własny bogaty program i niechętnie użycza wnętrz. Wyjątek czyni dla Wielkanocnego Festiwalu Beethovenowskiego i Warszawskiej Jesieni, inne imprezy muszą się dostosować do jej kalendarza. Organizatorzy Festiwalu Pianistycznego wykorzystali więc fakt, że w listopadzie orkiestra Filharmonii Narodowej przebywała na tournée.

Koncerty odbywają się także w Operze Narodowej, zwłaszcza że jej dyrekcja ma spore ambicje, czego dowodem wizyty Wiedeńskich Filharmoników i Orchestra del Maggio Musicale Fiorentino. To powinny być jednak dodatki do operowych przedstawień. Zresztą akustyka sali nie sprzyja muzyce instrumentalnej.

Zabytkowe wnętrza Zamku Królewskiego są odpowiednie dla muzyki dawnej, z czego korzystają zespoły Warszawskiej Opery Kameralnej i festiwal organizowany przez Jacka Urbaniaka. W 2007 roku doszedł własny zamkowy cykl prezentujący kompozytorów renesansu i baroku tworzących na europejskich dworach.

Reklama
Reklama

Wciąż niewykorzystywane jest radiowe Studio im. Lutosławskiego przy ul. Woronicza. Warszawiacy zdają się nie pamiętać o tej sali. Dowodem pustki na widowni, gdy w listopadzie prezentowali się laureaci Konkursu im. Filtelberga, oraz słaba frekwencja na ciekawym radiowym festiwalu poświęconym Szymanowskiemu.

Ta sala zwłaszcza obecnie wymaga promocji, gdyż nowy szef Polskiej Orkiestry Radiowej Łukasz Borowicz zaplanował w niej interesujące przedsięwzięcia. Pierwszy koncert (z „Falsatffem” Verdiego) był artystycznym i frekwencyjnym sukcesem. W stosunku do innych ubiegłorocznych można użyć tylko pierwszego z tych przymiotników.Muzyka szuka też nietypowych miejsc. Zamek Ujazdowski organizuje spotkania dla miłośników awangardy i eksperymentów, Centralną Bibliotekę Rolniczą na Krakowskim Przedmieściu zaanektował Festiwal Polskiej Muzyki Kameralnej, w Fabryce Trzciny imprezy urządza Royal String Quartet.Od lat muzyka rozbrzmiewa w świątyniach. W kościele ewangelicko-reformowanym przy al. Solidarności można słuchać ciekawych programów Nowej Orkiestry Kameralnej, Sinfonia Varsovia grywa w kościołach poza centrum, np. na Ursynowie.

Stałą salą stała się bazylika przy Kawęczyńskiej. 31 stycznia zaplanowano tam kolejny koncert – Krzysztof Penderecki będzie dyrygował swą VIII symfonią. Ale tych dzieł lepiej słuchać w nowoczesnej sali o świetnej akustyce. O potrzebie jej zbudowania mówi się od ponad dziesięciu lat, ale pomysły nie przeobrażają się w konkrety.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama