Reklama
Rozwiń
Reklama

Powrót na własne ryzyko

Zmiana planów przez kryzys. Samorządy mniej chętnie czekają na rodaków wracających z pracy za granicą.

Aktualizacja: 09.03.2009 09:56 Publikacja: 09.03.2009 02:48

Reklama promująca Łódź.

Reklama promująca Łódź.

Foto: Fotorzepa, Bartosz Jankowski

– W obecnej sytuacji nie ma sensu namawiać do powrotów – uważa marszałek Opolszczyzny Józef Sebesta.

[wyimek]Szczecin i Poznań zachęcały w Londynie do powrotu. Ale tylko wybranych, m.in. lekarzy[/wyimek]

Jutro władze regionu mają zdecydować o skreśleniu wydatków na różne formy zachęty do powrotu z emigracji, np. zrezygnują z udziału w targach pracy w Holandii i Norwegii. Pieniądze przeznaczą na inne projekty, m.in. promujące samozatrudnienie.

– Wyciszamy program „Opolskie – tu zostaję” – przyznaje marszałek. Kampania ruszyła w 2007 r., gdy lokalni przedsiębiorcy narzekali na brak rąk do pracy. Efekty? – W ubiegłym roku wróciło na stałe 250 osób, trzy razy więcej niż rok wcześniej – podkreśla Waldemar Zadka, koordynator projektu. – Ale nie przypisujemy tego wyłącznie programowi.

Jednak już w lutym blisko 150 osób, które wróciły z emigracji, zarejestrowało się w urzędach pracy Opolszczyzny.

Reklama
Reklama

– Nie możemy oszukiwać ludzi, gdy bezrobocie z 9 proc. w październiku skoczyło w lutym do 12 proc. – dodaje wicemarszałek Józef Kotyś.Plany modyfikuje też Wrocław. To pierwsze polskie miasto, które już w 2005 r. uruchomiło nowatorską kampanię WrocLovesYou zachęcającą Polaków do powrotu z Wysp Brytyjskich. – Zrezygnujemy z akcentów namawiających do powrotu – zapowiada Paweł Romaszkan, szef biura promocji miasta. Samorządowcy z innych regionów uważają, że Opolszczyzna postępuje spektakularnie, ale racjonalnie.

Innego zdania jest Jacek Winnicki, szef Stowarzyszenia Poland Street, które zorganizowało w Londynie kampanię „12 miast – wracać, ale dokąd?”. – Kryzys nie może być powodem odwrócenia się polskich władz od swych obywateli na zasadzie: „W kraju jest bezrobocie, więc lepiej na razie nie wracajcie!” – podkreśla.

W ramach tej kampanii Szczecin i Poznań w styczniu i lutym zachęcały w Londynie do powrotu. Ale tylko wybranych. – Nie szukamy kolejnych stoczniowców czy nauczycieli – mówi Tomasz Banach, dyrektor Wydziału Rozwoju Urzędu Miasta w Szczecinie.

Poznań w Londynie oferował pracę tylko informatykom, lekarzom, farmaceutom, chemikom. – Nie straszymy ludzi kryzysem, ale nie chcemy ich oszukiwać – zaznacza Borys Fromberg, wicedyrektor Biura Promocji Poznania (bezrobocie w styczniu wyniosło w mieście 1,9 proc.).

Gdańsk już wie, że do akcji nie przystąpi, nawet w takiej formie jak Poznań i Szczecin. – Chcemy jedynie rzetelnie przedstawić rodakom aktualną sytuację w Gdańsku – mówi Emilia Salach-Pezowicz z biura prasowego prezydenta miasta.

Białystok, który zaprezentuje się w Londynie jako ostatni, nacisk położy na walory turystyczne regionu, a do powrotu będzie namawiać tylko tych, którzy na Podlasiu mogą zainwestować zarobione w Wielkiej Brytanii funty. Na londyńskich prezentacjach była 28-letnia Marzena Wójcik, z wykształcenia technik farmacji. – Większość Polaków wyjeżdża z Wysp dopiero gdy ma już w kraju nagraną pracę – mówi. – A ja recesję w Polsce wolę oglądać z londyńskiej perspektywy.

Reklama
Reklama

Jak jest z tymi powrotami? Według GUS w 2007 r. do Polski wróciło ok. 200 tys. emigrantów, a w pierwszej połowie 2008 r. – 90 tys. Z kolei jak podawał portal Money.pl, choć ponad połowa emigrantów deklaruje, że chce wrócić, tylko co piąty ma zamiar zrobić to w tym roku.

[i]—kk[/i]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama