– Nie możemy oszukiwać ludzi, gdy bezrobocie z 9 proc. w październiku skoczyło w lutym do 12 proc. – dodaje wicemarszałek Józef Kotyś.Plany modyfikuje też Wrocław. To pierwsze polskie miasto, które już w 2005 r. uruchomiło nowatorską kampanię WrocLovesYou zachęcającą Polaków do powrotu z Wysp Brytyjskich. – Zrezygnujemy z akcentów namawiających do powrotu – zapowiada Paweł Romaszkan, szef biura promocji miasta. Samorządowcy z innych regionów uważają, że Opolszczyzna postępuje spektakularnie, ale racjonalnie.
Innego zdania jest Jacek Winnicki, szef Stowarzyszenia Poland Street, które zorganizowało w Londynie kampanię „12 miast – wracać, ale dokąd?”. – Kryzys nie może być powodem odwrócenia się polskich władz od swych obywateli na zasadzie: „W kraju jest bezrobocie, więc lepiej na razie nie wracajcie!” – podkreśla.
W ramach tej kampanii Szczecin i Poznań w styczniu i lutym zachęcały w Londynie do powrotu. Ale tylko wybranych. – Nie szukamy kolejnych stoczniowców czy nauczycieli – mówi Tomasz Banach, dyrektor Wydziału Rozwoju Urzędu Miasta w Szczecinie.
Poznań w Londynie oferował pracę tylko informatykom, lekarzom, farmaceutom, chemikom. – Nie straszymy ludzi kryzysem, ale nie chcemy ich oszukiwać – zaznacza Borys Fromberg, wicedyrektor Biura Promocji Poznania (bezrobocie w styczniu wyniosło w mieście 1,9 proc.).
Gdańsk już wie, że do akcji nie przystąpi, nawet w takiej formie jak Poznań i Szczecin. – Chcemy jedynie rzetelnie przedstawić rodakom aktualną sytuację w Gdańsku – mówi Emilia Salach-Pezowicz z biura prasowego prezydenta miasta.
Białystok, który zaprezentuje się w Londynie jako ostatni, nacisk położy na walory turystyczne regionu, a do powrotu będzie namawiać tylko tych, którzy na Podlasiu mogą zainwestować zarobione w Wielkiej Brytanii funty. Na londyńskich prezentacjach była 28-letnia Marzena Wójcik, z wykształcenia technik farmacji. – Większość Polaków wyjeżdża z Wysp dopiero gdy ma już w kraju nagraną pracę – mówi. – A ja recesję w Polsce wolę oglądać z londyńskiej perspektywy.