[b]Waży pan nieco mniej od Włocha. Tak miało być?
Krzysztof Włodarczyk:[/b] Jak ważę za dużo, tracę szybkość, a w walce z Fragomenim nie mogę być wolny.
Waga spadła przez stres przed najważniejszym pojedynkiem w karierze? Być może tak, ale to nie jest problem. Zaraz pójdę na kolację, coś dobrego zjem i znów będę cięższy.
[b]Znajduje pan czas na relaks, gdy emocje już buzują? [/b]
Przed południem byłem w kinie, obejrzałem "Robin Hooda" i zrobiło mi się lepiej. On zabierał bogatym i dawał biednym, ja też coś zabiorę nieuczciwym.
[b]Myśli pan o remisowym werdykcie rok temu w Rzymie? [/b]
To nie była dobra decyzja, zasłużyłem na wygraną, ale Włosi potrafią takie sprawy załatwiać u siebie w domu w białych rękawiczkach. Teraz zrobię więc wszystko, by taka sytuacja już się nie powtórzyła.
[b]Groźnie patrzył pan na Fragomeniego, gdy pozowaliście do zdjęć po oficjalnym ważeniu. Nie korci w takiej chwili, by sprawdzić wytrzymałość szczęki rywala jeszcze przed pierwszym gongiem? [/b]
Może i korci, ale nie jestem skandalistą. Są tacy, którzy wywołują bójki na konferencjach, a później w ringu już tacy odważni nie są. Ani ja, ani Fragomeni nie należymy do tej grupy. Będę starał się udowodnić, że jestem lepszy w ringu.
[b]Co pan będzie robił w dniu walki? [/b]
Pośpię dłużej niż zwykle. Do ringu wyjdę dopiero przed północą więc nie ma sensu zbyt szybko zrywać się z łóżka. Na późny obiad zjem spagetti z łososiem. Porozmawiam z żoną, która przyjedzie do Łodzi, spotkam się z rodzicami. I będę myślał, jak pokonać Włocha.
[b]Przed drugą walką ze Stevem Cunninghamem myślał pan zbyt wiele i nic z tego nie wyszło. Wtedy dał się pan ponieść emocjom i stracił mistrzowski pas organizacji IBF. [/b]
To się już nie powtórzy. Cenię Fragomeniego, bo to dobry pięściarz, ale ja jestem młodszy i silniejszy. Nie będę polował na nokautujący cios, tylko boksował. Nie rzucę się na niego od pierwszego gongu tylko będę się rozkręcał z rundy na rundę. Wygram i znów zostanę mistrzem świata. Obiecuję.
[i]rozmawiał w Łodzi Janusz Pindera[/i]