Reklama

Wojna w obronie cywilów

Libia, Rosja i państwa arabskie oskarżają Zachód o zabijanie niewinnych

Publikacja: 20.03.2011 20:50

Mieszkańcy Bengazi przyszli zobaczyć wraki czołgów Kaddafiego, które zostały ostrzelane przez Francu

Mieszkańcy Bengazi przyszli zobaczyć wraki czołgów Kaddafiego, które zostały ostrzelane przez Francuzów. Niektórzy wchodzili na spalone maszyny

Foto: AFP

Bengazi opanowała euforia. Francję, która najbardziej naciskała w sprawie interwencji zbrojnej i której samoloty pierwsze ruszyły w sobotę do akcji, wychwalano pod niebiosa. – Nigdy jej tego nie zapomnimy. Gdyby nie ona, nasze miasto padłoby już w sobotę – mówił 37-letni Iyad Ali.

Dziesiątki mieszkańców Bengazi wyszły na drogę prowadzącą do miasta, by zobaczyć wraki czołgów Kaddafiego, które zostały ostrzelane przez Francuzów. – Niech Zachód niszczy go wolno. Kawałek po kawałku. Tak jak on robił to z nami przez 40 lat swoich rządów – mówił Dżamal al Majbouri, który przybiegł, by na własne oczy zobaczyć pierwszą wielką porażkę dyktatora. Niektórzy wchodzili na spalone maszyny i robili sobie zdjęcia.

Rosja protestuje

W sobotnim ataku, który rozpoczął operację „Świt odysei", zginęło kilkunastu libijskich żołnierzy. 16 ciał widział m.in. korespondent agencji Reuters. Libijska telewizja nieustannie podawała jednak, że w wyniku ataku zachodnich wojsk zginęło ponad 60 cywilów. Pokazywano też zdjęcia ze szpitali, w których miało przebywać około 150 rannych osób.

Zobacz więcej zdjęć

Nikt na Zachodzie nie był jednak w stanie zweryfikować tych informacji. Świat arabski natychmiast jednak je podchwycił. – To nie tak miało być – grzmieli arabscy przywódcy, którzy na początku marca poparli ustanowienie strefy zakazu lotów nad Libią. Nawet w sobotę rano – podczas nadzwyczajnego szczytu UE – państwa arabskie w Paryżu – byli za interwencją w Libii.

Reklama
Reklama

Mówili jednak, że chodziło im tylko o ochronę ludności cywilnej. – Ona nie wymaga zbrojnej interwencji – mówił sekretarz generalny Ligi Arabskiej Amr Moussa i twierdził, że bombardowania są sprzeczne z tym, co postanowiono wcześniej. Wezwał też do zwołania natychmiastowego posiedzenia Ligi Arabskiej. Komentatorzy byli zgodni – jeśli państwa arabskie wycofają się z poparcia dla interwencji, siły zachodnie będą miały znacznie trudniejsze zadanie.

 

Tym bardziej że z tego samego powodu przeciwko interwencji Zachodu wyjątkowo ostro wystąpiła Rosja. – Stanowczo wzywamy odpowiednie państwa do zaprzestania nieograniczonego stosowania siły – wezwało rosyjskie MSZ. Jego zdaniem Zachód nadużywa w tej operacji mandatu ONZ, jaki daje mu uchwalona kilka dni temu rezolucja Rady Bezpieczeństwa nr 1973. „Z napływających doniesień wynika, iż w czasie ataków powietrznych na Libię uderzono także w obiekty o charakterze niewojskowym w Trypolisie, Tarhunie, Maamurze i Żmeil. Zaatakowano m.in. centrum kardiologiczne. Ucierpiały też drogi i mosty" – podają Rosjanie.

Przeczytaj relację na żywoTylko cele wojskowe

Według Amerykanów pociski rakietowe wystrzelone z ich okrętów trafiły jednak w stanowiska obrony powietrznej Libii – dokładnie 20 z 22. Jednym z nich była baza al Watyah, około 170 km na południowy zachód od Trypolisu. O ofiarach cywilnych nic nie wiedzą. Wzmacniają za to swoje wojska. Z Kataru wypłynął do Libii kolejny amerykański okręt. Również Francja skierowała do Libii swój flagowy lotniskowiec „Charles de Gaulle" z 1800 żołnierzami na pokładzie. – Nie wiadomo, jak ta interwencja się skończy – przyznał szef kolegium sztabów połączonych armii USA, admirał Mike Mullen.

Misrata opanowana

Syn Muammara Kaddafiego twierdzi, że atak Zachodu wynika z niezrozumienia sytuacji w Libii. – Nasi żołnierze udali się do Bengazi, by oswobodzić miasto z rąk gangsterów i terrorystów – mówił w programie telewizyjnym. Zapewnił, że reżim Libii nie będzie się mścił i nie będzie strzelał do samolotów pasażerskich nad Morzem Śródziemnym. – To nie jest nasz cel. My chcemy pomóc ludziom, zwłaszcza w Bengazi. Proszę mi wierzyć, oni przeżywają koszmar – zapewniał. Wojska Kaddafiego, które w sobotę zostały wyparte z Bengazi, opanowały trzecie co do wielkości miasto w kraju Misratę. – Ich czołgi patrolują miasto. Na dachach siedzą snajperzy. Zabili dwie osoby – relacjonował Reutersowi jeden z mieszkańców.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama