Reklama
Rozwiń
Reklama

Radiowozy na kołkach

Co piąty policyjny samochód nie wyrusza codziennie na służbę. Powód? Auta się psują, długo czekają na naprawę po wypadkach albo nie mają aktualnych badań technicznych. Policji brakuje pieniędzy na części.

Publikacja: 13.04.2011 11:17

W zeszłym roku w kolizjach zostało uszkodzonych 466 policyjnych pojazdów – niemal co trzeci. Na zdję

W zeszłym roku w kolizjach zostało uszkodzonych 466 policyjnych pojazdów – niemal co trzeci. Na zdjęciu: kolizja na ul. Prostej

Foto: Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska

W  jednej ze stołecznych komend z ok. 70 radiowozów połowa nie może wyjechać na miasto. – Albo są uszkodzone, albo nie mają aktualnych przeglądów technicznych – żali się nam oficer stołecznej policji.

Dodaje, że szefostwo pożycza radiowozy z innych jednostek, aby mieć czym dowieźć zatrzymanych do prokuratury czy do sądu. Opowiada, że bywały już przypadki, że policjanci sami składali się na naprawę radiowozu.

Długie naprawy

Podobna sytuacja jest też w w innych warszawskich komendach i komisariatach.

Na przykład w jednym z komisariatów zepsute są wszystkie radiowozy cywilne. – Jeden nie nadaje się już całkowicie do naprawy, a inne czekają na swoją kolej w warsztacie – mówi  funkcjonariusz. Dodaje, że ostatnio w policyjnych warsztatach nie było narzędzi do odkręcania części w fiatach brava.

– Sami pojechaliśmy do salonu fiata, aby nam je wypożyczyli i zawieźliśmy je do naszych warsztatów, gdzie używali ich nasi mechanicy. W warsztatach nieraz słyszałem, że samochód można zostawić do przeglądu, ale nie wiadomo, kiedy zostanie on wykonany. Są auta, które na naprawę czekają nawet rok – opisuje.

Reklama
Reklama

W podwarszawskiej komendzie na niemal  90 radiowozów  25 jest niesprawnych.

– Dopiero po interwencji w Komendzie Stołecznej Policji kilka udało się naprawić – mówi nasz informator. – Ale wciąż niemal jedna czwarta składu radiowozów stoi i czeka na naprawę – zżymają się policjanci.

Policyjne „dzwony"

Dlaczego coraz rzadziej można spotkać radiowóz na ulicy? W poprzednim roku wycofano z eksploatacji 158 radiowozów, a w pierwszym kwartale tego roku kolejnych 30 pojazdów.

Ale to nie wszystkie przyczyny. Policyjne auta często ulegają wypadkom. Jak informuje stołeczna policja, w 2010 roku  uczestniczyło w nich aż 466 samochodów, czyli co trzeci radiowóz. W tym roku w zdarzeniach drogowych brało udział  118 takich pojazdów. – Wiele szkód powstaje z powodów, na które nie mamy wpływu, w czasie pościgów, działań operacyjnych – mówi Maciej Karczyński, rzecznik stołecznej policji.

Jednak zdaniem Jerzego Dziewulskiego, byłego antyterrorysty, duża liczba kolizji i wypadków z udziałem radiowozów wynika m.in. z oszczędności policji. – Nie  inwestuje się tam w szkolenia. Poza wyjątkami policjanci za kierownicą nie są wcale lepsi niż amatorzy – tłumaczy poseł. Dodaje, że 20 – 25 lat temu funkcjonariuszy uczono szybkiej i bezpiecznej jazdy w mieście. – Dziś tego się nie robi i to się mści – tłumaczy.

Kolejki w warsztatach

Spora cześć radiowozów stoi w warsztatach, bo czekają na przegląd. Teraz na obsługę lub przegląd czeka ok. 180 pojazdów. Stołeczna policja nie była w stanie podać nam informacji, jak długo radiowozy stoją na kołkach w warsztatach. – Czas oczekiwania jest uzależniony od kilku czynników – tłumaczy  Karczyński. – Sposób eksploatacji naszych aut powoduje ich szybsze zużycie, dlatego częściej trafiają do serwisu.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama