Po fali zamieszek w angielskich miastach, podczas których rabowano sklepy, podpalano domy i napadano na przechodniów, pojawiały się głosy, że sądy traktują winnych zbyt łagodnie. Teraz kilka surowych wyroków wywołało lawinę krytyki. Lewicowe media i współrządzący krajem liberałowie krytykują wyrok czterech lat więzienia za umieszczenie na Facebooku apelu o udział w rozruchach. Falę oburzenia wywołał wyrok sześciu miesięcy więzienia dla kobiety, która przyjęła od kolegi ukradzione ze sklepu spodnie.
Czy brytyjskie sądy stosują zbyt surowe kary wobec osób biorących udział w zamieszkach lub próbujących na nich coś ugrać?
Tim Newburn:
Za wcześnie na wyciąganie takich wniosków. Na razie było zaledwie kilka przypadków, w których wyroki były dość surowe. Ale nie mówi się o wielu innych sytuacjach, gdzie mogły być uznane za łagodne. Na razie tak jak inni wyrabiam sobie opinię na podstawie doniesień prasowych. A w rzeczywistości nie wiem, co się dzieje we wszystkich sądach. Wyciąganie wniosków na podstawie pojedynczych przypadków wywołuje niepotrzebne emocje.
Kiedy politycy są zbyt łagodni wobec przestępców, wzbudza to krytykę. Teraz lewica oskarża ich, że wywierają presję na sądy. Czy to nie absurd?
Politycy powinni stanowczo reagować w sytuacji kryzysu. Taka jest ich rola. Ale same sygnały, że teraz będzie zero tolerancji dla łobuzów, nie rozwiążą problemów, które leżały u podłoża wybuchu zamieszek. Trzeba uważać, aby twarda retoryka nie prowadziła do nieproporcjonalnie surowych wyroków. Nie można stwarzać atmosfery, która wywiera presję na sądy.
Dlaczego? Przecież Anglia znalazła się na krawędzi anarchii, a społeczeństwo zostało zastraszone. Chodzi o elementarne poczucie sprawiedliwości i przykładne ukaranie winnych.
To prawda, że skala protestów i ich gwałtowność były niespotykane, a przyczyny tego wybuchu są bardzo złożone. Ale nie zgadzam się, że kraj znalazł się na skraju anarchii. Część polityków chce jednak stworzyć takie wrażenie, reaguje w oparciu o emocje, które się udzielają społeczeństwu. Stwarzanie takiej atmosfery może właśnie wywierać presję na sędziów. Tymczasem bardziej surowe wyroki mogą jedynie sprawić, że ludzie, którzy czuli się poza głównym nurtem społeczeństwa, będą jeszcze bardziej wykluczeni. Będą mieć wrażenie, że jest jedna sprawiedliwość dla uprzywilejowanych, na przykład polityków i bogaczy, a druga dla zwykłych obywateli.
Może to, że za przestępstwo z użyciem noża skazywano wcześniej na mniejsze wyroki niż teraz za wzywanie do buntu, oznacza nie, że teraz sądy są zbyt surowe, tylko że wcześniej były zbyt łagodne?
Brytyjski wymiar sprawiedliwości należy do najbardziej surowych w Europie. Ze statystyk wynika, że mamy jeden z największych odsetków skazywania przestępców na więzienie. Takie wyroki zapadają częściej niż we Francji, Niemczech czy Polsce. Ale jak ktoś chce, zawsze znajdzie argument, że prawo jest zbyt łagodne.
—rozmawiał Wojciech Lorenz