Reklama

Stolica niejasnych nagród

O tym, jak są nagradzani burmistrzowie dzielnic, nie decydują wcale ich dokonania – twierdzą radni

Publikacja: 09.02.2012 00:32

Hanna Gronkiewicz-Waltz

Hanna Gronkiewicz-Waltz

Foto: Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik

Nagrody dla burmistrzów, które prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznaje co kwartał, są uznaniowe. Jak wynika z zestawienia, do którego dotarła „Rz", najwyżej premiowani są zaufani burmistrzowie pani prezydent, najniżej – ci niewywodzący się z PO. Takich jest w stolicy czterech – wszyscy na końcu listy.

Przykładowo burmistrz Rembertowa Agnieszka Kądeja (ze Stowarzyszenia Lepszy Rembertów) czterokrotnie dostała po 6 tys. zł, burmistrz Ursynowa Piotr Guział (komitet Nasz Ursynów) raz był pozbawiony nagrody, a w pozostałych kwartałach dostawał 6 – 6,5 tys. zł.

Dwaj najlepiej opłacani burmistrzowie: Jacek Kaznowski z Białołęki i Piotr Zalewski z Pragi-Północ (obaj z PO) czterokrotnie dostali po 9 tys. zł, sześciu kolejnych z PO – po 8 tys. zł.

Praga-Północ uchodzi za jedną z trudniejszych dzielnic Warszawy. Także politycznie. Piotr Zalewski jest jedynym burmistrzem komisarzem niewybranym przez radnych, lecz wskazanym przez Gronkiewicz-Waltz. Zdaniem samorządowców opozycji właśnie dlatego jest najlepiej doceniany.

Widać to też po wiceburmistrzach – ci prascy również stanowią czołówkę wśród nagrodzonych. Na przykład wiceburmistrz Katarzyna Łęgiewicz (popierana przez PO) dostała w 2011 r. 32 tys. zł nagrody – więcej nawet niż szefowie dziesięciu dzielnic.

Reklama
Reklama

– W 2011 r. na Białołęce m.in. rozbudowano trzy szkoły podstawowe, dzięki temu udało się wygospodarować 1700 miejsc dla uczniów – tłumaczy rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk. – Z kolei Praga-Północ to dzielnica z bardzo dużymi problemami, które proporcjonalnie do liczby mieszkańców są jednymi z największych w mieście. Nie oznacza to oczywiście, że w innych dzielnicach jest mniej pracy – zastrzega rzecznik.

Czy inni burmistrzowie w takim razie mniej pracowali?

– Mamy najlepsze od lat wykonanie wydatków inwestycyjnych, najwyższe w historii przychody, wydatki na remonty w oświacie wzrosły o 30 proc., podczas gdy w całym mieście zmalały o 25 proc., przygotowaliśmy 200 nowych miejsc w przedszkolach. Czy to oznacza, ze źle pracujemy? – atakuje burmistrz Guział.

Rzeczniczka Rembertowa Katarzyna Roth-Sikorska nie chce mówić, czy burmistrz czuje się pokrzywdzona niższymi nagrodami, ale chętnie wymienia sukcesy: – Po raz pierwszy w historii Rembertowa budujemy domy komunalne, wkrótce oddamy parkingi na Euro 2012, jako jeden z dziesięciu samorządów w Polsce zdobyliśmy tytuł Odpowiedzialna Gmina 2011.

– Bardzo źle świadczy o polityce miasta, gdy wysoko premiuje się burmistrzów, którzy najgorzej poradzili sobie z budżetem – mówi radny miasta Marcin Rzońca (Ruch Palikota). I dodaje: – Myślę, że pani prezydent nie tyle dostrzega poziom i jakość pracy, ile kolor legitymacji partyjnej.

W dodatku wysokość nagród dla burmistrzów ratusz utajnił.

Reklama
Reklama

– To jakiś absurd – mówi radny Krystian Legierski (Zieloni), który napisał interpelację w sprawie ujawnienia tych informacji. – Burmistrzowie sprawują kierownicze stanowiska w administracji publicznej. Premie otrzymali z publicznych pieniędzy. Nawet ustawa o finansach publicznych nakazuje takie dane ujawniać.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama