Podczas sobotniego meczu Grecja – Rosja może być w Warszawie gorąco. I nie chodzi tylko o sportowe emocje.

Strona rosyjska ostrzega, że ich pseudokibice mogą zechcieć wziąć odwet na Polakach za zamieszki, do których doszło przed wtorkowym meczem Rosji z Polską.

Takie ostrzeżenie usłyszał Donald Tusk od Władimira Putina, który zadzwonił do polskiego premiera w tej sprawie we środę. Prezydent Rosji tłumaczył wówczas, że nie są w stanie kontrolować wszystkich swoich chuliganów, a do Warszawy na sobotnie mecz z Grecją przyjedzie więcej rosyjskich kibiców niż na mecz z Polską. Powód? Łatwiej było zdobyć bilety.

Punktem zapalnym do wtorkowych starć chuliganów z obu krajów był zorganizowany w Warszawie przemarsz rosyjskich kibiców. Doszło wówczas do bójek, rzucania kamieniami, butelkami i petardami.

Zgodę na marsz wydały władze miasta.

Strona rosyjska tłumaczy, że obawiając się starć od początku byli przeciwni organizowaniu marszu rosyjskich kibiców. W piątkowym wywiadzie dla gazety „Sowietskij Sport" mówił o tym szef rosyjskiej delegacji policji na Euro 2012 Jurij Abraszow.

Jego zdaniem decyzja w tej sprawie leżała w gestii strony polskiej. Rosyjski policjant zauważył, że „gdy marsz już zapowiedziano, żadne zakazy nic by nie dały, a organizatorzy marszu powinni wcześniej pomyśleć o konsekwencjach".

Przyznał także, że wśród rosyjskich kibiców byli prowokatorzy, którzy dążyli do bójek, i że podobni ludzie mogą pojawić się w Warszawie dziś.

Premier Tusk zapewnia jednak, że Polska nie obawia się  ewentualnych zajść.

– Jesteśmy przygotowani na nieodpowiedzialne działania chuliganów czy kiboli – i będziemy wtedy absolutnie bezwzględni – mówił w piątek w Radiu Zet premier Donald Tusk.

Policja przed meczem jest spokojna. –Mimo dotychczasowych incydentów z udziałem polskich i rosyjskich chuliganów stolica podczas Euro jest bezpieczna – zapewniał w piątek rzecznik komendanta stołecznego policji Maciej Karczyński. Dodał także, że do pilnowania bezpieczeństwa w stolicy zostaną ściągnięte dodatkowe siły policyjne z Krakowa i z Gdańska.

Karczyński zapewniał, że chociaż nie jest to mecz podwyższonego ryzyka, policja na bieżąco monitoruje sytuację przed sobotnim wieczorem. Funkcjonariusze są w kontakcie ze służbami Czech i Rosji, które informują ich m.in. o szacunkowej liczbie kibiców planujących przyjazd do stolicy. Mecz na Stadionie Narodowym będzie oglądało ok. 20 tysięcy sympatyków rosyjskiej drużyny.

Nie wiadomo, jak wielu przyjdzie do Strefy Kibica na placu Defilad.