W weekend miała miejsce polska premiera „Bitwy pod Wiedniem". Faktycznie to husaria odegrała najważniejszą rolę w bitwie?
Radosław Sikora:
Na pewno rozstrzygającą. Jako pierwsza wdarła się do obozu przeciwnika, przeprowadziła decydujące uderzenie. Szła na czele armii sprzymierzonych, czyli także Austriaków i Niemców.
Husaria to polski wynalazek?
Większość opracowań podaje serbsko-węgierskie korzenie. Ale wtedy, gdy do nas przybyła z południa Europy, wyglądała zupełnie inaczej. W takiej postaci, jaką znamy w Polsce na przykład z 1683 roku, husaria wcześniej nie występowała.
A po co polskim husarzom były skrzydła?
Straszono nimi konie przeciwnika. Te nieprzyzwyczajone do takich widoków się płoszyły. Jeśli kilka koni zacznie wierzgać, to można zdezorganizować szyk wroga, a zmieszany oddział dużo łatwiej jest pobić. Sprawdzano podczas eksperymentów, jak zwierzęta reagują na skrzydła husarskie i rzeczywiście to się potwierdziło. Ponadto myliły żołnierzy wroga, ponieważ dzięki skrzydłom można było odnieść wrażenie, że liczba husarzy jest większa. Wreszcie ważne były względy estetyczne, skrzydła dobrze wyglądają, a w tak elitarnej jednostce nie oszczędzano na wizerunku.
Czy husaria była znana w Europie?
Ludwik XIV, czyli „Król Słońce", chciał koniecznie zobaczyć husarzy i sprowadził do Francji kilku z nich. Znali husarię najemnicy walczący w armiach naszych sąsiadów, a przecież na przykład u boku Rosjan w 1610 roku pod Kłuszynem służyli Niemcy, Anglicy, Szkoci, Francuzi, a nawet Hiszpanie.
Skoro to była tak szczególna formacja, to czemu nikt jej nie naśladował?
Podobną formację próbowano stworzyć w Rosji, ale z bardzo mizernym skutkiem, bo nie wszystko da się skopiować. Husaria była polską specjalnością, czymś niezwykłym, była kilka razy droższa w utrzymaniu niż inne formacje kawaleryjskie. My po prostu mieliśmy do istnienia husarii odpowiednie warunki. Etos rycerski, chęć poświęcenia swojego majątku i życia dla ojczyzny trwały u nas wtedy, gdy w innych krajach te wartości zanikały. Konie, zbroje, kopie, szkolenie, wszystko kosztowało. U nas byli ludzie, których było na to stać i którzy w tym poświęceniu widzieli wartość.
Jak się inwestycja zwracała?
Pod Chocimiem w 1621 roku 600 husarzy rozbiło 10 000 Turków. Na widok tej klęski sułtan Osman II się popłakał. Podobnych bitew było wiele.