Waldemar Pawlak uparł się, by odejść z rządu. Co dalej?

Adam Jarubas:

W tej sytuacji będę przekonywał prezesa Piechocińskiego, by po konsultacji z premierem Donaldem Tuskiem sam wszedł do rządu. To byłoby naturalne, bo stworzyłoby czytelne relacje w koalicji. No i status mniejszej partii koalicyjnej byłby jasny.

Janusz Piechociński wygląda, jakby nie bardzo wiedział, co ma zrobić w tej sytuacji.

Wierzył, że premier Pawlak nie będzie tak pryncypialny i powściągnie swoje osobiste ambicje. Ale skoro Pawlak się uparł, to trudno. Jego odmowa musi wybrzmieć. Bo gdyby prezes od razu przedstawił drugi scenariusz, to by znaczyło, że od początku nie wierzył w ten pierwszy, czyli okłamał delegatów. Zresztą tutaj nie ma pośpiechu. Najważniejsze, że jest gotowość do kontynuowania koalicji. A o innych sprawach zdecyduje Rada Naczelna PSL. Być może trzeba będzie doprecyzować niektóre rzeczy i przemyśleć obszary programowe, za które powinno odpowiadać Stronnictwo.

Ale na decyzje trzeba będzie poczekać aż dwa tygodnie.

Nic się nie stanie, jeżeli przez dwa, trzy tygodnie będziemy uzgadniać sprawy koalicyjne. W Belgii przez trzy lata radzili sobie w ogóle bez rządu, to i my jakoś przetrwamy.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Czy Piechociński powinien żądać umowy koalicyjnej?

Nie jestem o tym przekonany. Sam podpisywałem wiele umów koalicyjnych na szczeblu regionalnym i wiem, że ważniejsze jest wypracowanie dobrych relacji.

Dlaczego Pawlak przegrał na kongresie?

Zapłacił za jakość sprawowania władzy i zachowanie swojego otoczenia, które było zbyt pewne wygranej. Ludzie to źle odebrali.

A dlaczego pan przegrał rywalizację na szefa Rady Naczelnej z Jarosławem Kalinowskim?

Nasi działacze są pragmatyczni, być może chcieli zapewnić monitoring władzy Janusza. Sam uważam, że to jest dobre rozwiązanie, tylko nie bardzo mogłem odmówić, gdy prezes zgłosił mnie na tę funkcję. Ale nieskromnie liczę, że zostanę zaangażowany w jakiś projekt, abym miał większą możliwość wpływu na to, co się dzieje w Warszawie.

Kalinowski słabo wspiera Piechocińskiego. Wyjechał do Strasburga, a prezes musi sam porządkować sprawy w partii i koalicji.

To jest pierwszy test dla Piechocińskiego. Ale myślę, że sobie poradzi.

Na razie w partii panuje chaos. Spodziewał się pan, że tak to będzie wyglądało?

Jak zostałem prezesem organizacji wojewódzkiej PSL w Kielcach, to też musiałem się ułożyć z marszałkiem województwa. To zawsze wymaga otwartości i chęci dialogu. Ale przez ten okres musimy przejść.

Czy powinno dojść do zmian na stanowisku szefa klubu i wicemarszałka Sejmu?

To zależy od gotowości samych zainteresowanych. Jeżeli zechcą uznać władzę Piechocińskiego, to nie ma problemu. A jeżeli ktoś się nie wpisuje w ten projekt, to powinien sam podać się do dymisji.

Pawlak wygląda na mocno obrażonego. Nie będzie rozłamu?

Nie. Znam tę partię od prawie 20 lat. To nie jest stronnictwo Pawlaka, tylko nasze wspólne. Premier Pawlak też powinien o tym pamiętać.

Komentuje Jarosław Stróżyk