Polscy komandosi, wspólnie z funkcjonariuszami afgańskich służb bezpieczeństwa (National Department of Security – NDS), wkroczyli do niewielkiej miejscowości w prowincji Ghazni, w której - jak ustalił polski wywiad wojskowy - znajdowali się terroryści z Abdulem Rahmanem na czele. To jeden z najbardziej poszukiwanych przestępców w Afganistanie.

W czasie nocnej operacji doszło do wymiany ognia. – W trakcie podchodzenia do wytypowanego obiektu żołnierze z grupy szturmowej wojsk specjalnych zostali ostrzelani z broni małokalibrowej i zaatakowani granatami – mówi ppłk Mirosław Ochyra, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego.

Wojsko nie informuje na razie, czy zatrzymani zostali ludzie bezpośrednio odpowiedzialni za ostrzelanie naszych żołnierzy. Na pewno w czasie operacji zatrzymane zostały cztery osoby - dwaj terroryści oraz dwaj inni mężczyźni poszukiwani przez afgańskie siły bezpieczeństwa.

W akcji zginął 36-letni polski komandos - dowódca grupy szturmowej, a kilku innych żołnierzy GROM zostało rannych. – Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – mówi mjr Krzysztof Plażuk, z Dowództwa Wojsk Specjalnych.

Kapitan Krzysztof Woźniak to pierwszy żołnierz jednostki specjalnej GROM, który zginął w czasie zagranicznej misji. Jego koledzy wstrząśnięci są jego śmiercią. – Był profesjonalistą – mówi krótko jeden z nich.

Woźniak jest jednocześnie 38 polskim żołnierzem, który poległ w czasie misji w Afganistanie.

W misji uczestniczą w tej chwili komandosi z trzech jednostek specjalnych: GROM, z Jednostki Wojskowej Komandosi z Lublińca i krakowskiej jednostki Nil. W Afganistanie służy ich około 200. Mają na koncie wiele sukcesów. Kilka tygodni temu zatrzymali Mulle Abdula Kabira, który znajdował się na top liście najbardziej poszukiwanych terrorystów we wschodnim Afganistanie. Był odpowiedzialny m.in. za organizację zamachów na wojska koalicyjne i porwania dla okupu. W poprzednim roku odbili kilkunastu zakładników. Tylko w czasie roku zatrzymali oni ponad 250 terrorystów i przejęli 34 tony materiałów wybuchowych.

Kapitan Krzysztof Woźniak miał 36 lat. Zostawił żonę i trójkę dzieci. Mieszkał w województwie mazowieckim. W wojsku służył od 1996 roku. Był doświadczonym żołnierzem, dowódcą grupy szturmowej, przebywał na misji w Kosowie i cztery razy na misji w Afganistanie.

Andrzej Talaga: Nie wolno lekceważyć talibów

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły