Po długim weekendzie dzielnice dostaną do oceny zmiany w tzw. miejskiej konstytucji, czyli statucie Warszawy. Platforma Obywatelska chce wprowadzić kilka zmian istotnych dla pracy radnych na sesjach. Ale też – w konsekwencji dla mieszkańców zainteresowanych decyzjami samorządu.
Dziś sesja to główne miejsce, gdzie mieszkańcy mogą posłuchać argumentów urzędników i opinii wszystkich sił politycznych. Czasami trwają długo - rekordowe debaty ciągnęły się do 2 w nocy. Rajcy PO postanowili to ukrócić.
Na sesjach nie będzie już dyskusji nad poszczególnymi uchwałami. Ta przeniesie się na bardziej kameralne spotkania w komisjach. A na forum Rady Warszawy będzie można zadawać tylko pytania do uchwał. W dodatku wystąpienia radnych mają być ograniczone do 8 minut.
– Tak jest w Sejmie, w Krakowie, Poznaniu czy kilku innych miastach i nie uważam, by Warszawa w tym przypadku stała się mniej demokratyczna – stwierdza szef klubu PO Jarosław Szostakowski.
Platforma uważa, że w ten sposób rozmowy na sesjach staną się bardziej merytoryczne, a polityka zostanie ograniczona do tzw. wystąpień klubowych (oświadczenia jednego przedstawiciela w imieniu danej partii).
Radni PiS oburzeni są też brakiem zrozumienia PO i SLD dla inicjatywy obywateli. Dziś statut miasta przewiduje, że pomysł na uchwałę może zgłosić grupa 15 tys. mieszkańców.
Wiceszef klubu PiS Dariusz Figura zaproponował wczoraj, by inicjatywa obywatelska mogła obejmować 5 tys. osób. Ale PO i SLD pomysłu nie poparły. Z różnych powodów.
– 15 tysięcy osób to reprezentatywna grupa obywateli. Jeśli zmniejszymy ją do 5 tys., będzie to stanowić mniej niż 1 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców stolicy. To naszym zdaniem nie jest dobry pomysł – uważa radny Szostakowski.
SLD natomiast gotów jest pomysł poprzeć, ale... później.
– Gdy projekt wróci z konsultacji w dzielnicach, wówczas będzie czas na dyskusję merytoryczną. Dziś jest za wcześnie – ocenia szef warszawskiego SLD Sebastian Wierzbicki.