We wtorek pojawiła się informacja, że Brazylia nie skorzysta z pomocy G7.
W czasie szczytu G7 w Biarritz przywódcy państw należących do G7 zgodzili się, by zapewnić logistyczne i finansowe wsparcie Brazylii walczącej z pożarami w dżungli amazońskiej. Przywódcy państw tworzących G7 postanowili przeznaczyć na ten cel 22 mln dolarów, a środki te miały być dostępne "natychmiast".
Państwa tworzące grupę G7 mają także poprzeć szerszą inicjatywę dla Amazonii, która ma być zaprezentowana na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wrześniu - zapowiedział prezydent Francji, Emmanuel Macron.
Macron zaoferował też wsparcie francuskiej armii w walce z pożarami.
Lasy Amazonii płoną w tym roku w rekordowym tempie. W 2019 roku liczba pożarów w Amazonii wzrosła o 84 proc. w porównaniu z takim samym okresem roku ubiegłego.
Tymczasem dżungla amazońska odgrywa ogromną rolę w walce z globalnym ociepleniem - nazywana jest "płucami świata" ponieważ produkuje 20 proc. tlenu, jakim oddychamy na Ziemi i absorbuje duże ilości dwutlenku węgla.
Fakt, iż środki przekazane przez największe gospodarki świata na ratowanie Amazonii okazały się relatywnie niski krytykowało wielu publicystów i komentatorów.
"USA przeznaczyły ponad 100 mln dolarów na wycieczki Trumpa na golfa" - zauważył dziennikarz, Jordan Uhl".
Przywódców G7 krytykowali też internauci.
"Netflix zapłacił 100 mln dolarów za prawo do emisji 'Przyjaciół'" - zauważył jeden z nich.
Inny zwrócił uwagę, że wobec zagrożenia dla każdej żywej istoty na planecie "państwa o łącznym PKB rzędu 40 tryliardów dolarów zaoferowały 20 mln dolarów".