Na antenie radiowej „Trójki” gen. Krzysztof Bondaryk – dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Spraw Obronnych MSWiA oraz były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – odniósł się do zagrożenia konfliktem zbrojnym w Polsce, możliwości obronnych naszego kraju oraz roli sojuszników z NATO w przypadku rosyjskiej agresji.

„Licz na siebie”. Gen. Bondaryk mówi o zakupach zbrojeniowych i polityce Trumpa

Zdaniem gen. Bondaryka Rosja jest zdolna do zaatakowania Polski.– Oczywiście, że tak. Jest zdolna, ponieważ może to zrobić, a my nie możemy jej tego zabronić – stwierdził były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w rozmowie z radiową „Trójką”. 

Jak ocenił generał, w kwestiach bezpieczeństwa należy kierować się zasadą „chcesz liczyć na kogoś, licz na siebie”. Dodał także, że większość środków, które przeznaczane są na największe zamówienia zbrojeniowe powinna trafiać do polskich producentów.– Żadne zakupy za granicą nie zapewnią nam bezpieczeństwa, jeżeli sami sobie nie zapewnimy. (…) Donald Trump od początku kadencji dążył do kapitulacji Ukrainy. Pierwsze spotkania, które odbyły się w Arabii Saudyjskiej – w zasadzie ze zdziwieniem– pokazały, że Wołodymyr Zełenski nie chce kapitulować. Dzisiaj stanowisko jest bardzo zbliżone: żeby skapitulował, wyjechał i byłoby już wszystko dobrze– powiedział gen. Bondaryk. 

Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Spraw Obronnych MSWiA zaznaczył też, że Ukraina „jest dzisiaj jednym z warunków naszej stabilizacji w kraju i naszego dobrego życia”. 

Czytaj więcej

RCB odwołuje alert po ataku Rosji na Ukrainę. „Brak zagrożenia na terenie Polski”

Artykuł 5. NATO nie zadziała automatycznie? „Forma pomocy może być różna”

Zdaniem generała istnieje „konieczność zbudowania zdolności państwowej do operacji obronnej narodowej we własnym zakresie”. Jak dodał, „innego bezpieczeństwa nie będzie”. – Artykuł 5. może zadziałać, tylko w różnej formie, ponieważ nie ma do końca sprecyzowanej formy reakcji sojuszników i pomocy. Co prawda mamy plany ewentualnościowe, ale one również uwzględniają wspólne działania – ocenił Bondaryk, wyjaśniając, że artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego może być różnie interpretowany, szczególnie w kontekście działań administracji Donalda Trumpa. 

 – Na pewno powinniśmy zwiększyć zdolności armii do działań asymetrycznych, do dużej ilości tanich rozwiązań produkowanych w Polsce, które mogą nie tylko nas obronić, ale też dokonać krzywdy dla przeciwnika – stwierdził na antenie „Trójki” dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Spraw Obronnych MSWiA. 

Czytaj więcej

Rosja nie zaatakuje Polski? Straszenie wojną już nas kosztuje

Wojna hybrydowa. Jak może wyglądać eskalacja ze strony Rosji?

Sygnały, iż Rosja – chcąc rozstrzygnąć na swoją korzyść wojnę na Ukrainie – zamierza eskalować działania przeciwko państwom NATO, pojawiają się od wiosny tego roku. O możliwości takiej informowały zachodnie wywiady, sygnalizowali ją też przywódcy państw Zachodu. Eskalacja nie musi mieć formy regularnych działań zbrojnych, bardziej prawdopodobne jest zaostrzenie wojny hybrydowej, zintensyfikowanie cyberataków czy zwiększenie liczby aktów dywersji w państwach NATO.

Agresja przeciwko państwu NATO mogłaby nie przybrać formy pełnowymiarowej inwazji, lecz np. ograniczonej operacji wojskowej, prowadzonej przez siły niekoniecznie występujące oficjalnie pod sztandarem Rosji (tzw. zielone ludziki). W taki sposób rozpoczął się w 2014 r. konflikt w Donbasie, gdzie z ukraińskimi siłami zaczęli walczyć lokalni, prorosyjscy separatyści, którym Rosja udzieliła wsparcia. O tym, jak mógłby wyglądać taki atak na kraj NATO, pisał w niedawnej analizie think tanku Instytutu Studiów nad Wojną.