Klasyczni realiści, od Tukidydesa po Kissingera, nie widzieli w polityce międzynarodowej filmu o dobrych i złych. Widzieli w niej tragedię, czyli wybór między racjami, z których obie bywają słuszne. W tym ujęciu dzisiejszy świat nie jest wyjątkiem. Koncert mocarstw, kolonializm i zimna wojna dzieliły świat tak, by najwięcej zostało dla najsilniejszych. Dr Górka-Winter w „Rzecz o geopolityce” zwraca uwagę, że wpływy dawnych metropolii nie znikły wraz z dekolonizacją. Do dziś widać je w afrykańskich i bliskowschodnich stolicach w postaci „doradców” i misji szkoleniowych.
Czytaj więcej
Chiny odpowiadają już za 16 proc. naszego importu – w ciągu roku odsetek ten wzrósł o 0,9 pkt proc. To właśnie ten kierunek w dużej mierze odpowiad...
Nowe jest coś innego: przy stole wielkich graczy zrobiło się ciaśniej. Rosja, jak mówi ekspertka, „sama się zdyskwalifikowała” i z państwa współtworzącego porządek stała się „państwem rozbójniczym”, które ten porządek rozmontowuje. Dlatego Waszyngton, mimo ceł i ostrej retoryki, coraz wyraźniej zmierza do porozumienia z Pekinem. Stany Zjednoczone nie są już tak silne jak kiedyś, a rola światowego żandarma, przyjęta po zimnej wojnie, kończy się dla nich brutalnie.
Miła twarz Pekinu
W takim świecie opowieść o dobru i złu sprzyja dezinformacji. Przemówienia Putina o powrocie do prawa międzynarodowego i roli ONZ budzą w Europie uśmiech politowania, ale słuchają ich także przywódcy globalnego Południa. Według rozmówczyni Mateusza Grzeszczuka są w tej grze znacznie groźniejsze, bo bardziej wiarygodne. Nikogo otwarcie nie napadają. Manewry wokół Tajwanu, rozbudowę armii i cichą pomoc dla Rosji czy Iranu prowadzą tak, by móc się wszystkiego wyprzeć. Na tle „brzydkiej twarzy” administracji Trumpa, skłóconej nawet z najbliższymi sojusznikami, chińska oferta, czyli czyste technologie, klimat i zniesione cła dla Afryki, łatwo się sprzedaje.
Czytaj więcej
Nowy most graniczny między Chinami a Koreą Północną zostanie oficjalnie otwarty 15 października. Przeprawa na rzece Jalu ma usprawnić transport mię...
Ekspertka nie ma też złudzeń co do chińskich firm. Jej zdaniem nie wszystkie są formalnie powiązane z państwem, ale wszystkie są przez nie kontrolowane. Przekonałby się o tym każdy przedsiębiorca, który odmówiłby władzom informacji. Dobrym przykładem subtelnych metod Pekinu jest niedawna kampania billboardów z twarzami chińskich naukowców. W Polsce wiele osób przyjęło ją z zazdrością, tam przynajmniej szanuje się profesorów. Dr Górka-Winter odczytuje ją inaczej. Wywołanie u zachodnich inżynierów poczucia, że są niedocenieni, to według niej pierwszy krok do werbunku, bo „poczucie żalu zawsze jest bardzo dobrym podglebiem”.
Europa budzi się dopiero po wstrząsie
Skąd bierze się europejska naiwność wobec Rosji, wobec Ameryki, a teraz wobec Chin? Ekspertka wskazuje na mechanizm psychologiczny: „gdybyśmy w końcu dostrzegli pewne prawdy, to musielibyśmy się wziąć do roboty”. Do pracy zmusiły nas dopiero pełnoskalowa inwazja na Ukrainę, drony i rakiety nad naszym terytorium oraz tysiące cyberataków dziennie. Programy zbrojeniowe UE, takie jak SAFE, ruszyły późno, a w sprawie minerałów krytycznych Europa wciąż przeprowadza audyty, podczas gdy Amerykanie już podpisują umowy. „Było kiedyś »Sto lat samotności«, to może teraz napiszemy „Sto lat naiwności” – mówi dr Górka-Winter.
Czytaj więcej
Komisarz Šefčovič zapowiadał dobre wiadomości z Pekinu i zdaje się, że dotrzymał słowa. UE ma porozumienie, które może o połowę zmniejszyć dostawy...
Nie oznacza to jednak, że trzeba ulegać panice. Ekspertka krytykuje polityków obu stron sceny za narrację o nieuchronnym rosyjskim ataku. Jej zdaniem twarde dane, militarne i demograficzne, nie wskazują, by Rosja była dziś zdolna do zaatakowania Polski na dużą skalę. Zapowiedzi rozbudowy armii pozostają na razie na papierze, a „gdyby dekretem można było naprawiać świat, to żylibyśmy w raju”. Straszenie ma za to realny koszt. Na ścianie wschodniej odpływają mali inwestorzy i młodzi ludzie, a polski kapitał zamiast w lokalne firmy trafia w mieszkania w Hiszpanii.
Tragiczny wybór
Najwyraźniej tragizm polityki według Roberta Kaplana widać w Ukrainie. Według dr Górki-Winter cele Kijowa są sprzeczne z celami Zachodu. Dla Polski i Europy wyczerpująca się w wojnie Rosja oznacza, że prawdopodobnie zabraknie jej sił na kolejną agresję. Dla Ukrainy to dramat ginących żołnierzy i cywilów oraz zniszczonej energetyki przed kolejną zimą. Waszyngton chce natomiast szybko zakończyć wojnę, bo Ukraina nie jest dla niego priorytetem, a uwagę i zasoby pochłaniają Bliski Wschód i Indo-Pacyfik.
Czytaj więcej
To jest misja ostatniej szansy. Jeśli w piątek komisarz ds. handlu Maroš Šefčovič nie usłyszy w Pekinie poważnego zobowiązania do respektowania reg...
Chinom z kolei zależy na tym, by wojna trwała, ponieważ słabsza Rosja to Rosja bardziej zależna i łatwiejsza do podporządkowania. Także w Arktyce, do której Pekin chce wejść „na plecach Rosjan”.
Ekspertka przypomina też, że historii nie tworzą wyłącznie systemy i teorie. Rola jednostek, czyli Putina, Trumpa czy Netanjahu, pozostaje ogromna. Za każdym z nich stoją społeczeństwa, które szukają silnego przywódcy. Porządek oparty na konsensusie, kontroli zbrojeń i niedoskonałym, ale stabilizującym systemie ONZ łatwo zburzyć, a znacznie trudniej odbudować. To chyba najważniejsza lekcja realizmu: w polityce rzadko wybiera się między dobrem a złem. Częściej wybiera się mniejszy koszt, a zapłaci go zawsze ktoś inny.