Generał Roman Polko – były dowódca jednostki GROM – wielokrotnie ostrzegał już przed rosyjskimi prowokacjami, dezinformacją, a także tym, że Moskwa chce wykorzystać sytuację, by – co jej się częściowo udaje – skłócić Polaków z Ukraińcami. Teraz wojskowy po raz kolejny zaznacza, że Władimir Putin może eskalować działania w taki sposób, by odpowiedzialnością obarczyć Kijów.
Rosyjska pułapka działa. Gen. Polko: Sami dajemy im pretekst
Zdaniem generała „to, co jest porażające, to to, że my sami dajemy paliwo czy pretekst, aby właśnie w taki sposób Rosja działała”.
W rozmowie z Wirtualną Polską Roman Polko zauważył, że już wcześniej dochodziło do takich incydentów. Wojskowy mówił w tym kontekście między innymi o rosyjskiej rakiecie Ch-55, która spadła pod Bydgoszczą oraz o atakach na infrastrukturę kolejową w Polsce. – Przegrywamy tę wojnę i najwyższa pora jednak usprawnić komunikację i edukację polskiego społeczeństwa – powiedział w rozmowie z WP, zaznaczając, że konieczne jest lepsze rozpoznawanie wrogich działań informacyjnych.
Czytaj więcej
Prezydent Ukrainy mianował gen. Mychajła Drapatego naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych. Zmianę pozytywnie ocenia gen. Roman Polko, który wskazuje na do...
„Mamy wojnę hybrydową”. Przepisy nie nadążają za rzeczywistością
Ekspert wskazał także na niedoskonałości obowiązujących procedur bezpieczeństwa. Naziemne systemy obrony powietrznej zostały przygotowane przede wszystkim do działania w warunkach pokojowych, co obecnie ogranicza możliwość ich szybkiego i skutecznego wykorzystania. Mimo że na granicy prowadzone są działania wpisujące się w wojnę hybrydową, przedstawiciele władz – w tym szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz – uzasadniają część ograniczeń tym, że formalnie wciąż obowiązuje czas pokoju. Zdaniem gen. Polki konieczne jest pilne dostosowanie przepisów do aktualnych zagrożeń.
– Po prostu trzeba szybciej wyciągać wnioski i szybciej działać, modernizować naszą armię i szybciej reagować na zmieniające się pole walki, które już niczym nie przypomina tego z epoki zimnej wojny, nie mówiąc o II wojnie światowej – powiedział były dowódca jednostki GROM w rozmowie z Wirtualną Polską. Jak zaznaczył, „nie mamy czasu, pokoju, mamy wojnę hybrydową i dobrze byłoby dostosować do tego prawo”.
Jak zauważył wojskowy, „robotyzacja pola walki następuje i to jest coś, do czego armia się szykuje”. – Ale żeby armia osiągnęła ten pułap odpowiedniego przygotowania do prowadzenia tego typu działań potrzebujemy około 5-10 lat i doskonałego współdziałania z Ukraińcami, od których można się uczyć – dodał.
Czytaj więcej
Politycy na Ukrainie coraz częściej angażują się we wzajemne konflikty zamiast koncentrować się na bezpieczeństwie państwa – ocenił gen. Roman Polk...
Nowa taktyka Kremla – skłócić Polaków. Szef MON o prowokacjach ze strony Rosji
We wtorek w ubiegłym tygodniu – po posiedzeniu Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego – szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że w minionym tylko tygodniu Federacja Rosyjska zainicjowała niemal tysiąc potyczek, akcji przeciwko wojsku ukraińskiemu na linii frontu czy w innym obszarze.
Polityk w tym kontekście powiedział, iż „tym wszystkim, którzy myślą”, że m.in. nie należy pomagać Ukrainie w walce z Rosją, chce przytoczyć przedstawione przez szefa Sztabu Generalnego WP dane, odnoszące się do „liczby potyczek, które zainicjowała Federacja Rosyjska w minionym tylko tygodniu”. – To 904 potyczki, czyli akcje wywołane przeciwko wojsku ukraińskiemu na linii frontu czy w innym obszarze – powiedział Kosiniak-Kamysz. Wymienił wśród nich ataki lotnicze, szczególnie w nocy z soboty na niedzielę, użycie pocisków manewrujących, bomb szybujących czy też użycie pocisków balistycznych „w najwyższym stopniu od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji w 2022 r.”.
Jak zaznaczył szef MON, „nigdy tylu, w tak krótkim czasie, pocisków manewrujących i balistycznych nie było użytych”. – To do wszystkich tych, którzy sieją fałszywą propagandę, że należy wstrzymać pomoc dla walczącej Ukrainy, na przykład ze strony Unii Europejskiej – dodał.