Protest pracowników wojska. Błaszczak proponuje, by zostali żołnierzami

Odpowiedzią szefa resortu obrony narodowej na protest pracowników cywilnych wojska jest propozycja, aby włożyli mundur i stali się żołnierzami.

Publikacja: 30.05.2023 03:00

Mariusz Błaszczak

Mariusz Błaszczak

Foto: PAP, Rafał Guz

Przed budynkiem MON w Warszawie rozpoczął się protest cywilów, którzy zatrudnieni są w instytucjach podległych resortowi obrony. Postulaty związkowców dotyczą zmian w Ponadzakładowym Układzie Zbiorowym Pracy, ustalenia nowej siatki płac, podniesienia funduszu wynagrodzeń pracowników do 8 proc. budżetu MON.

Teraz to najbiedniejsza grupa pracująca na rzecz Sił Zbrojnych, licząca ok. 45 tys. osób. To grupa, która nigdy nie była w kręgu szczególnego zainteresowania Mariusza Błaszczaka, bo ich nie można zaprosić na defiladę czy postawić w szeregu na tle uzbrojenia.

Czytaj więcej

Siły Zbrojne za miliardy. Kosztowna budowa wielkiej polskiej armii

Liczba cywilów pracujących na rzecz armii spada, pomimo że szef MON Mariusz Błaszczak zapowiada zwiększenie liczebności armii do 300 tysięcy. Główną przyczyną słabości tej grupy są zbyt niskie płace. Wprawdzie MON podaje „Rz”, że średnie wynagrodzenie cywila w wojsku w 2022 r. wyniosło 5773 zł, ale przedstawiciele protestujących związkowców zaznaczają, że rzeczywiste zarobki są niższe. Bo do tej kwoty doliczane są np. nagrody jubileuszowe i odprawy. Ich zdaniem rzeczywiste średnie wynagrodzenie pracownika wojska wynosi około 5 tys. zł brutto, zatem na rękę otrzymują 3,5–3,7 tys. zł.

Protest wybuchł, bo od dwóch lat związkowcy nie mogli się doprosić od kierownictwa MON wprowadzenia zmian w tabelach zaszeregowania zasadniczego. Minimalna stawka w tabeli zaszeregowania dla pracownika wojska wynosi jedynie 1300 zł brutto. Wystarczy wspomnieć, że świeżo upieczony szeregowy po gimnazjum dostaje 4960 zł brutto. Tymczasem planowane podwyżki nie pokrywają nawet połowy poziomu inflacji – przypominają związkowcy.

Mając przed oczami wizję protestu, minister Błaszczak proponuje, aby cywile włożyli mundur. Obiecuje im przekształcenie stanowisk cywilnych w wojskowe, na których przysługuje wyższe wynagrodzenie. Pracownik, który zdecyduje się na taką zmianę, może zostać zatrudniony na stanowisku wojskowym po zaliczeniu szkolenia w ramach dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej. Druga ścieżka przewiduje wstąpienie do WOT. Ci mogliby dostać dodatek do pensji w wysokości 1000 zł oraz dodatkowy urlop.

To pracownicy tańsi niż żołnierze i niekiedy lepiej wykształceni. Aplikują na stanowiska, na które są ustalone określone wymagania dla kandydatów, zatem są to osoby przygotowane do pracy, tymczasem żołnierzy trzeba dopiero wyszkolić. Pracownicy cywilni zajmują się m.in. utrzymaniem sieci teleinformatycznej, logistyką, są kucharzami, informatykami, rekruterami w Wojskowych Centrach Rekrutacyjnych, strażakami, zajmują się ochroną obiektów wojskowych, są też pracownikami uczelni wojskowych, bibliotek, to też „biały personel” szpitali. Bez nich wojsko nie może działać, a propozycja, aby włożyli mundur, brzmi niedorzecznie.

Przed budynkiem MON w Warszawie rozpoczął się protest cywilów, którzy zatrudnieni są w instytucjach podległych resortowi obrony. Postulaty związkowców dotyczą zmian w Ponadzakładowym Układzie Zbiorowym Pracy, ustalenia nowej siatki płac, podniesienia funduszu wynagrodzeń pracowników do 8 proc. budżetu MON.

Teraz to najbiedniejsza grupa pracująca na rzecz Sił Zbrojnych, licząca ok. 45 tys. osób. To grupa, która nigdy nie była w kręgu szczególnego zainteresowania Mariusza Błaszczaka, bo ich nie można zaprosić na defiladę czy postawić w szeregu na tle uzbrojenia.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Wojsko
Problemy z rekrutacją do uczelni wojskowych. MON walczy z wiecznymi studentami
Wojsko
Ustalenia w sprawie zabójstwa na granicy. Sprawca może uciec do Syrii
Wojsko
SKW składa zawiadomienie na byłego szefa MON
Wojsko
Filmowe opowieści o weteranach misji zagranicznych
Wojsko
Nocny atak na polskich żołnierzy na granicy. Reaguje kierownictwo MON