W poniedziałek dobra passa złotego została przerwana. Pogorszenie globalnych nastrojów w związku z niepewną sytuacją na Bliskim Wschodzie sprawiło, że notowania polskiej waluty znów znalazły się pod presją. Najmocniej złoty traci w stosunku do dolara, który przed południem zwyżkował do prawie 3,64 zł. Mniej zauważalne zwyżki notuje euro, umocniając się do 4,25 zł. Więcej płacono także za franka szwajcarskiego, który kosztował ok. 4,60 zł.

Wystrzał forinta po wyborach na Węgrzech

O nastawieniu inwestorów w dalszym ciągu decydują w dużej mierze rosnące napięcia geopolityczne na świecie. Po fiasku negocjacji pokojowych USA z Iranem w Pakistanie wzrosły obawy o trwałość dwutygodniowego zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie. Do tego dochodzi mocno drożejąca ropa naftowa w reakcji na plany USA dotyczące blokady cieśniny Ormuz. – Efekt weekendowego zamieszania to znów drożejąca ropa, silniejszy dolar i generalne podbicie risk-off na rynkach. Inwestorzy obawiają się ruchów Iranu po tym, jak USA po godz. 14. rzeczywiście zamkną Cieśninę.  Rozejm praktycznie jest już martwy i strony czekają tylko na pretekst, aby powrócić do wojny - zauważa w komentarzu Marek Rogalski, analityk walutowy DM BOŚ.

Na wydarzenia na Bliskim Wschodzie zupełnie nie mają dziś wpływu na notowania forinta, który notuje efektowne umocnienie względem pozostałych walut, w reakcji na wyborczą wygraną opozycji w wyborach parlamentarnych na Węgrzech, która oznacza odsunięcie od władzy po 16 latach Viktora Orbána.