Jak informuje portal Noizz.pl, sprawa dotyczyła  informacji o tym, jakie instytucje i w jaki sposób przekazywały fundacji Rydzyka wsparcie finansowe.

- Rok temu wysłałem na maila fundacji Rydzyka wniosek o udostępnienie informacji publicznej zawierającej listę wpłat od państwowych instytucji czy spółek, które otrzymywał w okresie od 2016 r. do dnia wysłania wniosku. Otrzymałem odpowiedź, ale niekompletną, jedynie wyrywki. Dlatego razem z moim prawnikiem wysłaliśmy ponaglenia do odesłania reszty dokumentów. Otrzymaliśmy odpowiedź, że reszta z nich nie jest ważna i według nich nie kwalifikuje się jako informacja publiczna, bo "nie jest to informacja użyteczna dla społeczeństwa - powiedział Maciej Rauhut portalowi.

Według informacji na koncie instagramowym nastolatka, wojewódzki sąd administracyjny nakazał Fundacji udzielić zaległej informacji i pokryć koszty postępowania.

Nastolatek tłumaczy, że zainspirowała go podobna sprawa, którą wygrała organizacja Watchdog Polska. W marcu sąd skazał Lidię Kochanowicz-Mańk z zarządu fundacji Lux Veritatis na 3 miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok za to, że Fundacja nie udostępniła organizacji, pomimo ciążącego na niej obowiązku, informacji publicznej o jej wydatkach finansowanych ze środków publicznych. 

Czytaj więcej

Zapadł wyrok karny ws. fundacji o. Tadeusza Rydzyka

Noizz.pl przypomina, że o Macieju Rauhucie z Krapkowic zrobiło się głośno w 2020 r., kiedy policja weszła do jego domu, ponieważ uznała, że był organizatorem spaceru - protestu w ramach Strajku Kobiet. Udostępnił bowiem na swoim profilu na Facebooku informację o tym spacerze. W obronę chłopaka zaangażowali się politycy opozycji, RPO Adam Bodnar i organizacje pozarządowe. Sąd rodzinny odmówił wszczęcia postępowania w sprawie.