Przedstawiciele branży lotniczej twierdzili, że Airbus trzyma w rezerwie prace nad skrzydłami z włókna węglowego i nowoczesnymi silnikami, gdyby musiał zareagować na nowy samolot Boeinga w górnym segmencie rynku średnich dystansów, na którym Europejczycy mają dużą przewagę. Ich zdaniem, Airbus pracował nad wersją o kodowej nazwie „A321neo-plus-plus” albo „A321 Ultimate” z większą liczbą miejsc i nowymi skrzydłami — pisze Reuter. Szefowie grupy z Tuluzy twierdzą, że są zadowoleni z obecnych skrzydeł i silników w istniejącym portfelu.

Prezes Guillaume Faury powiedział na szczycie lotniczym zorganizowanym przez organizację A4E, że Airbus ocenia ewolucję istniejących modeli, optymistycznie ocenia postępy w napędzie wodorowym. — Mamy dobry portfel platform, wierzymy w dokonywaną na nich ewolucję systemów, łączności, zarządzania energią i odchodzenie od emisji związków węgla. W tych platformach istnieje potencjał wprowadzania tych zmian w różnych systemach, także napędu. Bardziej zwracamy uwagę na ewolucję tych platform, tak to robimy z A321XLR i innymi wyrobami. Przy prędkości zachodzących zmian jestem coraz większym optymistą każdego dnia — dodał Faury.

Szefowie potwierdzili, że Airbus ocenia możliwą wersję cargo swego A350, ale firma zacznie nad nią prace, kiedy pojawią się właściwe warunki. W tym segmencie tradycyjnie dominuje Boeing, Airbus nie zajmuje się nim w pełni — przyznał szef pionu sprzedaży Christian Scherer.

Dłuższa wersja najmniejszego A220 na 110-130 miejsc jest technicznie możliwa, ale nie przed osiągnięciem „podróżnego pułapu” przez program samolotu zaprojektowanego przez kanadyjskiego Bombardiera. Popyt na ten samolot jest duży, interesują się nim także Chiny — dodał Scherer na prezentacji wyrobów Airbusa.

Europejczycy dostrzegają pewną presję na ceny samolotów na skutek kryzysu sanitarnego, ale kładą nacisk bardziej na ochronę wartości niż na obniżanie cen. Firma z Tuluzy ma teraz mniej niż 5 tzw. białych ogonów, samolotów, które wyprodukowała, a nie zgłosili się po nie klienci, większość czeka na chętnych przed fabrykami.

Scherer uznał ponadto za „lekko prowokacyjne i przedawnione” uwagi Boeinga, który stwierdził, że nowy rodzaj zbiorników paliwa w najnowszym A321XLR stwarza ryzyko powstania pożaru.

Inwestorzy bacznie śledzą informacje producentów o czasie i zakresie nowych działań, zwłaszcza, gdy wskazują na zmianę generacji samolotów. Zdaniem analityków, Airbusowi zależy bardziej od Boeinga na maksymalnym zwiększaniu inwestycji w obecną generację maszyn wąskokadłubowych, gdzie ma przewagę nad MAX-ami i na odroczeniu nowego wyścigu przemysłowego do lat 30.

Boeing ma otwarte opcje. Jego prezes David Calhoun ogłosił na konferencji banku Bernstein, że niedługo będzie gotowy ogłosić swe zamiary, wykraczające poza rywalizację z A321XLR i przewidujące nowe rozwiązania przemysłowe.