Ekspresowa rozbudowa autostrady A2 między Warszawą a Łodzią łapie – na starcie – zadyszkę. Początek prac zapowiadano na 4 listopada, jednak teraz drogowcy wycofują się z tego stwierdzenia. Oddział GDDKiA z Łodzi, który pilotuje inwestycję, przekazał „Rzeczpospolitej”, że dziś trwa jeszcze odbiór dokumentacji związanej z objazdami.

– Na obecną chwilę jesteśmy w trakcie odbiorów czasowej organizacji ruchu. W przypadku braku uwag będziemy mogli przekazać wykonawcy plac budowy – mówi w rozmowie z nami Maciej Zalewski, rzecznik GDDKiA z oddziału w Łodzi.

Czasu coraz mniej

Za wprowadzenie czasowej organizacji na całym poszerzanym odcinku (92 km) odpowiada Strabag, który został wykonawcą trzech z czterech odcinków rozbudowy A2. Instalowanie znaków, malowanie pasów ruchu i ustawienie barier potrwa co najmniej do 20 listopada. Potem zaczną się faktyczne prace budowlane. W przypadku odcinka od Łowicza do Łodzi będzie to jeszcze później.

– Po przejęciu od nas placu budowy, wykonawca będzie mógł niezwłocznie przystąpić do prac związanych z wprowadzaniem dalszych elementów czasowej organizacji ruchu na obu jezdniach autostrady. Pierwszym etapem będzie wyłączenie z ruchu i odseparowanie betonowymi barierami lewego pasa każdej z jezdni. Jazda będzie się odbywała pasami: awaryjnym i prawym - dodaje Zalewski.

Czytaj więcej

Polskie autostrady już są za wąskie. Miliardy na przebudowę, lata utrudnień

Co ważne, przez cały czas remontu kierowcy będą mieli do dyspozycji po dwa pasy ruchu w każdą stronę. Prace będą odbywały się etapami, równocześnie, na co drugiej z ośmiu sekcji, na które podzielono inwestycję. Ma to usprawnić samą budowę, a także ograniczyć zatory.

Czasu jest niewiele. Pierwsze dwa odcinki na granicy województwa łódzkiego i mazowieckiego (21,8 km) oraz pod Warszawą (17,2 km) mają zostać poszerzone do końca 2027 roku Kolejne – etapami – mają być gotowe w styczniu i kwietniu 2028 roku Przypomnijmy, że na odcinku od węzła Konotopa do Pruszkowa dobudowane zostaną czwarte pasy, a dalej – do węzła Łódź Północ – trzecie.

Nie ma pomiaru prędkości

Mimo zapowiedzi, od początku remontu nie zostanie uruchomiony odcinkowy pomiar prędkości (OPP). W przyszłości ma on objąć niemal całą remontowaną trasę. Pomiary podzielono na odcinek Koszajec – Michałówek (ok. 48 km) oraz Dzierzgów – Niesułków (ok. 30 km). Na razie jednak urządzenia nie zostały zainstalowane.

– Umowa z wykonawcą jest podpisana. Ma on 7 tygodni na zamontowanie urządzeń na dwóch odcinkach. Następnie GDDKiA musi spełnić warunki formalne w zakresie organizacji ruchu i oznakowania. Jeżeli drogowcy dopełnią formalności, to będziemy włączać Myślę, że stanie się to na przełomie roku – mówi „Rzeczpospolitej” Wojciech Król z Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego.