Budowa zaplanowanej na 2100 km sieci polskich autostrad dobiega końca – brakuje ledwie 150 kilometrów, tymczasem okazuje się, że trzeba je teraz poszerzać, bo już się zatykają. W środę rusza przebudowa autostrady A2 pomiędzy Warszawą a Łodzią, budowanej pospiesznie na Euro 2012: za dołożenie dodatkowego pasa, mającego zlikwidować wąskie gardła, państwo zapłaci 1,3 mld zł, a kierowcy stracą nerwy, jadąc przez budowę niemal przez dwa lata. To nie wszystko, bo pilnego poszerzenia wymaga A4 pomiędzy Katowicami a Krakowem, na której w marcu 2027 r. wygaśnie koncesja Stalexportu. Przebudowa czeka część A4 na zachód od Wrocławia, a także jej przebieg przez śląską aglomerację. I jeszcze autostrada A1: do poszerzenia wyznaczono odcinek pomiędzy Toruniem i Włocławkiem. To wszystko oznacza, że mimo rekordowego w Europie tempa przyrostu długości szybkich dróg, dalej będziemy grzęznąć w korkach.

Dwa lata utrudnień na A2. Potem przyjdzie kolej na A4

Szczególnie 92 kilometry poszerzanej A2 staną się drogą przez mękę. Dodatkowy pas dobudowywany będzie od wewnętrznej strony jezdni, pod ruchem o natężeniu od ok. 60 tysięcy pojazdów na dobę w okolicy Łodzi do ponad 100 tysięcy pod Warszawą. Przykładowo od węzła Pruszków do węzła Konotopa dobowy ruch przekracza 110 tys. Według Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), będzie to jedna z najtrudniejszych inwestycji ostatnich lat, wymuszająca skomplikowaną i precyzyjną, a przy tym co jakiś czas zmienianą organizację ruchu, co zapewni możliwie najbardziej efektywny przejazd samochodów. Mają w tym pomóc doświadczenia z podobnych, choć mniejszych skalą inwestycji – rozbudowy DK8 do parametrów drogi ekspresowej między Warszawą i Piotrkowem Trybunalskim, czy DK1 do standardu autostrady od Piotrkowa Trybunalskiego do granicy województw łódzkiego i śląskiego.

Foto: Paweł Krupecki

4 listopada GDDKiA przekazuje plac budowy firmom Strabag i Budimex, które mają zakończyć inwestycję podzieloną na cztery części pomiędzy końcem 2027 r. a kwietniem 2028 r. – Na każdym etapie prac kierowcy będą mieli do dyspozycji po dwa pasy ruchu w każdym kierunku – zapowiada Szymon Piechowiak, rzecznik GDDKiA. Ale do tej dobrej informacji dołączony jest bat. – Obowiązywać będzie odcinkowy pomiar prędkości i ograniczenie do 70 km/h – dodaje Piechowiak.

Nie mniej pilna niż poszerzenie A2, będzie rozbudowa A4 od Katowic do Krakowa. Zwłaszcza, że ta należąca do najdroższych autostrad w Europie, na której Stalexport w trzech kwartałach 2026 r. zebrał z opłat ponad pół miliarda złotych, a od kierowców osobówek pobiera prawie 70 groszy za kilometr, stanie się darmowa. To sprawi, że ruch na trasie jeszcze wzrośnie, przejmując samochody z dróg omijających płatny odcinek. Już teraz dobowe natężenie ruchu na koncesyjnej A4 sięga 51 tys. pojazdów. Dla A4 między węzłami Brzęczkowice i Byczyna trwa przetarg na projekt rozbudowy, a dla odcinka między Dulową (tam ma powstać nowy węzeł) a Balicami w poniedziałek podpisano umowę na te prace. Natomiast rozbudowa fragmentu Byczyna – Dulowa będzie uzależniona od wariantu obwodnicy Chrzanowa i Trzebini.

Czytaj więcej

130 km nowych dróg w trzecim kwartale. Budowa ringu wokół Krakowa na finiszu

Autostrady nie nadążają za ruchem. A4 potrzebuje dodatkowych pasów 

Według Generalnego Pomiaru Ruchu 2025, liczba pojazdów na drogach krajowych wzrosła w ostatnich pięciu latach średnio o 10 proc., a na trasach o znaczeniu międzynarodowym nawet o 19 proc. Tymczasem A4, będąca strategicznym korytarzem wschód – zachód, ma dla transgranicznego transportu kluczowe znaczenie. Dlatego poszerzony o dodatkowy pas ma być także odcinek A4 od granicy województwa śląskiego i opolskiego do węzła Brzęczkowice w rejonie Mysłowic. W sumie to prawie 70 km, ale kluczowe znaczenie będzie mieć fragment od Gliwic do Mysłowic biegnący przez tereny Zabrza, Rudy Śląskiej, Chorzowa i Katowic. Już teraz katowicki odcinek trasy jest obciążony ponad miarę: w ciągu doby przejeżdża tamtędy średnio ponad 105 tys. pojazdów, a na węzłach prowadzących do miasta powstają w godzinach szczytu korki. Rozbudowa czeka także małopolski odcinek autostrady – od węzła Balice do ul. Kąpielowej za węzłem Kraków Południe, dla którego od 2022 r. prowadzone są prace projektowe. W grę miały wchodzić trzy warianty, z czego dwa z nowymi mostami na Wiśle, a trzeci z wykorzystaniem istniejącego śladu.

Czytaj więcej

Drogowcy dostaną dodatkowe miliardy. Rząd zwiększa waloryzację kontraktów

Utrudnień na A4 będzie w dalszej przyszłości znacznie więcej, bo w aktualnym rządowym Programie Budowy Dróg Krajowych do poszerzenia na A4 przewidziano w sumie całą część od Krzyżowej na Dolnym Śląsku do Tarnowa w Małopolsce. Przygotowania do realizacji tych prac są jednak na różnym etapie zaawansowania. Przykładowo GDDKiA ma już decyzje środowiskowe do przebudowy A4 od Krzyżowej do Legnicy i przygotowuje wniosek o decyzję dla kolejnego odcinka od Legnicy do Kostomłotów pod Wrocławiem. Na obu tych fragmentach rozbudowana A4 będzie biegła w śladzie obecnej trasy, a od Kostomłotów do Starego Śleszowa zostanie poprowadzona po nowym śladzie.

W przypadku A1 zakończono uzgodnienia i odbiory dokumentacji projektowej dla poszerzenia trasy. W lipcu tego roku wniosek o wydanie decyzji środowiskowej dla rozbudowy trafił do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Koszty związane z rozbudową poszczególnych odcinków autostrad będą uzależnione od przyjętych projektów. W przypadku 120 kilometrów A4 od granicy województw opolskiego i śląskiego do Krakowa w grę miałoby wchodzić 10 mld zł.

Koniec drogowego boomu? Miliardy pochłonie utrzymanie tras

Na razie GDDKiA ma na inwestycje więcej pieniędzy niż w poprzednich latach. W tym roku zaplanowała wydanie 20 mld zł przeznaczonych zarówno na budowę nowych dróg, jak również inwestycje w istniejącą sieć. To więcej niż w poprzednich pięciu latach, gdy na inwestycje przeznaczano średnio 16,5 mld zł rocznie – od 15,1 mld zł w 2022 r. do 18,9 mld zł w 2024 r. Ten 20-miliardowy poziom inwestycji ma być utrzymany nie krócej niż do 2030 r.

Potem nakłady inwestycyjne zaczną spadać, a coraz większego znaczenia będą nabierać wydatki na utrzymanie dróg. Już teraz rosną: jeśli w 2024 r. wyniosły 2,67 mld zł, to w roku ubiegłym doszły do 2,87 mld zł, a plan na 2026 r. zakłada wydanie 3,59 mld zł. – Infrastruktura, z której kierowcy korzystają od wielu lat, wymaga coraz większych nakładów. Drogi budowane na Euro 2012 już wymagają lub będą w najbliższych latach wymagały remontów, w tym wymiany ścieralnej warstwy nawierzchni asfaltowej. Takie prace planuje się zwykle po 12-15 latach użytkowania – wyjaśnia rzecznik GDDKiA. W perspektywie najbliższej dekady wydatki na bieżące utrzymanie i remonty mogą więc przewyższyć nakłady na budowę nowych dróg. W tym czasie sieć dróg szybkiego ruchu powinna być w zasadniczej części gotowa, a inwestycje będą coraz częściej polegały na usuwaniu wąskich gardeł i zwiększaniu przepustowości istniejących tras, na przykład przez dobudowę dodatkowych pasów ruchu.

Czytaj więcej

Drogowcy idą do sądu. Miliardowe roszczenia wobec państwa

drogi W krótkiej perspektywie mogą jednak pojawić się kłopoty związane ze spodziewaną kumulacją inwestycji drogowych i kolejowych. Dlatego potrzebne jest m.in. usprawnienie procedur w zamówieniach publicznych. – Bez znaczącego wzmocnienia kadrowego i poprawy efektywności instytucji publicznych istnieje ryzyko, że realizacja rządowych programów inwestycyjnych spowolni – ostrzega Damian Kaźmierczak, członek zarządu i główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Według Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa (OIGD), dużym problemem stały się dostępność i cena asfaltu, którego tona podrożeje z 1730 zł w końcu lutego 2026 r. do 3240 zł w połowie października 2026 r. – Te ceny, nawet w kalkulowanych kilka lat wcześniej kontraktach długoterminowych, powodują ogromne koszty, których nie rekompensuje waloryzacja ani w umowach zawartych z GDDKiA, ani w umowach z samorządami – twierdzi Barbara Dzieciuchowicz, prezes OIGD.

W tym roku zaplanowano włączenie do ruchu ok. 290 km nowych dróg krajowych. W ostatni piątek otwarto przejazd estakadami na trasie S7 w Krakowie między węzłami Mistrzejowice i Grębałów, a do końca grudnia zostanie domknięty krakowski ring na połączeniu S7 i S52. Jeszcze w tym roku do ruchu włączonych będzie 41 km podlaskiej części ekspresówki S19, ponadto 24 km trasy S11 łączące Szczecinek z S6, a także ostatnie fragmenty drugiej jezdni S19 między Sokołowem Małopolskim a Jasionką. Oddane też będą cztery obwodnice – Morawicy, Gąsek, Kołbieli i ostatni kawałek obwodnicy Oświęcimia.