Trwające 60 dni zawieszenie ognia w Zatoce Perskiej zakończyło się, Iran zapewnia, że nie zostanie przedłużone. Żołnierze Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej zajęli 17 sierpnia pierwszy statek, który nie zgodził się zapłacić za przepłynięcie Zatoki Ormuz. Jest to należący do ZEA tankowiec. 14 sierpnia Iran ostrzelał dwa tankowce ZEA, które próbowały przejść przez cieśninę, nie płacąc Iranowi, tylko USA. Dwa dni wcześniej Iran ostrzelał też tankowiec ADNOC, który zostawił za sobą 11-milowej wielkości plamę ropy. Teheran zapowiada, że Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta do 2029 r., chyba że Waszyngton spełni wszystkie wymagania rozejmu.

Czytaj więcej

Media: W przypadku eskalacji wojny z USA Iran może zaatakować cele w Europie

Według Marinetraffic ruch w cieśninie Ormuz zmalał 16 sierpnia do trzech jednostek, gdy 14 sierpnia system naliczył ich 15. Jednocześnie przez ostrzeliwaną przez Hutich Cieśninę Bab al-Mandab na Morzu Czerwonym ruch dobowy utrzymywał się na poziomie przeszło 40 jednostek (41 statków 16 sierpnia i 43 dwa dni wcześniej).

Niebezpiecznie jest także na Morzu Czarnym. Ukraina ostrzelała tankowce w rosyjskim porcie Noworosyjsk, w jednym z ataków zginęły dwie osoby, a jedna została ranna. Wiceprezydent USA JD Vance interweniował 31 lipca u prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego po tym, jak ataki na tankowce przewożące kazachską ropę przez Morze Czarne zagroziły jednej z najważniejszych arterii gospodarczych Kazachstanu i wzbudziły obawy o międzynarodowe dostawy energii.

Przez Cieśninę Ormuz przepływała w przeszłości ropa odpowiadająca za 25 proc. morskiego handlu tym surowcem, Cieśnina Bab al-Mandab odpowiada za 5–6 proc., natomiast przez Noworosyjsk przechodzi niespełna 1 proc. światowych dostaw (około 0,7 mln baryłek dziennie).

Foto: Paweł Krupecki

Drożeje najem tankowców

Rynki natychmiast zareagowały na utrudnienia w dostępie do ropy. W górę idzie jej cena, podobnie jak cena wynajmu tankowców. Według raportu „Tanker Weekly” firmy MB Shipbrokers, stawki najmu na rynku chwilowym dla nowoczesnych (typu „eco”) tankowców klasy Suezmax (135 tys. ton nośności) na trasach z Bliskiego Wschodu do Singapuru i Japonii przebiły w ubiegłym tygodniu 162 tys. dol. dziennie, podczas gdy stawki w rocznym czarterze były o połowę mniejsze.

Czytaj więcej

RegioJet chce wrócić do Polski

Jeszcze wyższe są ceny na trasach z Morza Czarnego. Według cotygodniowego raportu rynkowego singapurskiego zespołu ds. tankowców firmy Simpson Spence Young, stawki na trasie z Morza Czarnego do Morza Śródziemnego (dla ładunków o masie 135 tys. ton) wzrosły do poziomu około WS 535, co odpowiada przychodom w systemie TCE (Time Charter Equivalent) na poziomie ok. 406 016 dol. dziennie. Dwa miesiące temu najem kosztował 170 tys. dol.

Serwis TradeWinds podał, że należąca do greckiego armatora Diamantisa Diamantidesa spółka Delta Tankers wyczarterowała tankowiec typu Suezmax o nośności 159 tys. DWT („Delta Supreme”) koncernowi Chevron. Statek ma przewieźć ropę CPC z Noworosyjska przy stawce WS 570, co odpowiada 438 tys. dol. dziennie. To więcej niż najem dobowy największego zbiornikowca (VLCC) o dwa razy większej pojemności od jednostek klasy Suezmax. Średnie stawki frachtowe dla tankowców typu VLCC nieznacznie spadły, oscylując wokół 241 tys. dol. dziennie.

W tym samym czasie na bezpiecznych trasach cena najmu tankowca klasy Suezmax sięga 73 tys. dol. dziennie.

Armatorzy mający tankowce notują rekordowe zyski. Spółka ADNOC (Abu Dhabi National Oil Company) Logistics & Services zamknęła pierwszą połowę roku z niemal 180-proc. wzrostem zysku netto do 1,17 mld dol. (przychód 3,67 mld dol.), International Seaways (INSW) zarobiła w pierwszej połowie roku 581 mln dol. i wypłaciły ponad 330 mln dol. dywidendy. Zysk netto Dampskibsselskabet Norden przekroczył w drugim kwartale 100 mln dol., gdy w pierwszym wyniósł 11 mln.

Zyski niewidziane od lat

Zyski zachęcają do zakupów statków, np. grecki Dynacom Tankers Management (należy do George'a Procopiou) zamówił w chińskiej stoczni Hengli łącznie 20 tankowców VLCC (cztery już są dostarczone). Firma analityczna SSY podlicza, że stocznie mają zamówienia na 306 bardzo dużych tankowców (VLCC), podczas gdy cała światowa ich flota liczy 906 jednostek. W przypadku zbiornikowców klasy Suezmax w zamówieniach jest 226 statków, a w użytkowaniu 733. SSY dodaje, że ok. jedna piąta floty VLCC pływa w szarej strefie.

Na nowe jednostki trzeba czekać nawet kilka lat, więc dostępne od ręki używane zbiornikowce gwałtownie podrożały. Pięcioletni VLCC jest wyceniony na 152 mln dol., czyli o 22 miliony więcej niż nowy, dla statków klasy Suezmax różnica wynosi 10 mln dol.

Dla niektórych armatorów jest to zbyt dobra okazja, by ją przepuścić. Norweski Frontline sprzedaje dwa VLCC z 2017 r. za łącznie 270 mln dol. Transakcja zapewni norweskiej firmie rekordowy zysk 110 mln dol. Zodiac Maritime sprzedaje za 120 mln dol. zbiornikowiec Celeste Nova, który nabyła w 2020 r. za niecałe 50 mln dol.

Belgijska grupa żeglugowa CMB.TECH najpierw sprzedała dwa tankowce typu Suezmax: zbudowane w 2023 r. (prawdopodobnie za 110 mln dol. za sztukę), a 11 sierpnia zdecydowała się sprzedać dwuletni tankowiec tej samej wielkości. Transakcja przyniesie w czwartym kwartale zysk kapitałowy w wysokości około 56,9 mln dol., obliczony na podstawie ceny sprzedaży netto oraz wartości księgowej statku.

Wysokie ceny to koszt ryzyka żeglugowego. Wspomniany Dynacom stracił w 48 godzin trzy tankowce: na Morzu Czarnym suezmax Asia, w Cieśninie Ormuz produktowiec Kavomaleas i w tym samym rejonie VLCC Acheloos.

Jednak najbardziej ryzykują marynarze, niezależnie od bandery i armatora. ONZ szacuje, że 17 marynarzy zginęło w Cieśninie Ormuz i prawdopodobnie jeszcze więcej na Morzu Czarnym. Marynarze odmawiają żeglugi w obu akwenach, zaś armatorzy kuszą ich półrocznym wynagrodzeniem za miesięczny rejs. Dla kapitana tankowca, zarabiającego około 15 tys. dol. miesięcznie, bonus wynosi 90 tys. dol., a potencjalny przychód całkowity za miesiąc przekracza 100 tys. dol.