Taksówkarze porzucają pracę. Zawód przechodzi do historii?

Od początku roku z rynku taxi ubyło ponad 700 firm, głównie jednoosobowych działalności, przeszło 3 tys. kolejnych zawieszono. Kondycja branży jest fatalna, a prognozy nie napawają optymizmem.

Publikacja: 13.11.2023 03:00

Taksówkarze porzucają pracę. Zawód przechodzi do historii?

Foto: Adobe Stock

Tradycyjny kierowca taksówki to zawód, który przechodzi do historii. Po trzech kwartałach 2023 r. nad Wisłą zarejestrowanych było niecałe 51 tys. działalności tego typu, a to oznacza, że od momentu wybuchu pandemii zniknęło blisko 5 tys. firm. Z racji specyfiki branży chodzi głównie o jednoosobowe działalności gospodarcze, choć i korporacje taxi konsekwentnie zamykają działalność. Jak wynika z najnowszych danych wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet (DnB), które „Rzeczpospolita” publikuje jako pierwsza, w sumie od stycznia do końca września br. ubyło przeszło 700 tego typu podmiotów, a co więcej, na liście zawieszonych działalności pojawiło aż 3076 firm, czyli o 30 proc. więcej niż w 2022 r.

Eksperci ostrzegają, że sytuacja tradycyjnych taksówkarzy jest fatalna. Aż 85 proc. badanych firm jest w słabej lub bardzo złej kondycji finansowej. Jak wskazują analizy DnB, prowadzących biznes w tej branży, którzy twierdziliby, że ich kondycja jest bardzo dobra, praktycznie nie ma (odsetek ten sięga 0,05 proc.).

Koszty działalności i konkurencja rosną

Dynamika zamykania biznesów taxi może niepokoić. Choć to zjawisko przyspieszyło w okresie pandemii, to trend jest widoczny od kilkunastu lat. Jak podkreśla Tomasz Starzyk, analityk DnB, jeśli utrzyma się on w kolejnym roku, to na jesieni 2024 r. liczba firm taksówkowych w Polsce spadnie – pierwszy raz w historii – poniżej 50 tys.

– To oznaczałoby, iż w ostatnich 15 latach rynek przewozów taksówkowych skurczył się w naszym kraju o ponad 20 tys. zarejestrowanych podmiotów. A do tej liczby należy dodać ponad 3 tys. firm zawieszonych. I to tylko w pierwszych trzech kwartałach br. – alarmuje nasz rozmówca. I zaznacza, że ta statystyka sytuuje sektor taxi w pierwszej dziesiątce branż, gdzie notuje się największą liczbę zawieszonych firm (w tej grupie są m.in. podmioty z branży hotelarskiej czy restauracyjnej).

Czytaj więcej

Popyt na taksówki rośnie, ale brakuje kierowców

Jak wynika z najnowszego raportu Dun & Bradstreet, właściciele firm transportowych, w tym także firm taksówkowych, jako główny powód utraty odporności na negatywne zjawiska zewnętrzne i swoich kłopotów finansowych wskazują w pierwszej kolejności na ogólny wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. Tego zdania jest aż 44 proc. badanych. 30 proc. mówi z kolei o słabnącym popycie konsumentów, a 27 proc. o wzroście kosztów energii i paliwa. Więcej niż co czwarty kierowca, któremu biznes przestał iść, zwraca także uwagę na wysokie podatki. Badania pokazują ponadto, iż 15–20 proc. ankietowanych doskwierają ponadto rosnąca biurokracja i presja budżetowa. Ale eksperci przekonują, że do masowego odchodzenia od zawodu taksówkarza, który prowadzi działalność gospodarczą, swoje dołożyła konkurencja wielkich platform łączących kierowców z pasażerami (jak Bolt czy Uber).

– Tanie, globalne firmy taksówkowe ceną wygrywają walkę o klienta. W dobie rosnącej inflacji działalność tego rodzaju operatorów pada na podatny grunt – argumentuje Tomasz Starzyk.

Specyfiką „platformowego” biznesu jest jednak sięganie po kierowców (co prawda licencjonowanych), którzy niekoniecznie pracują na własny rachunek, a raczej na podstawie umów z pośrednikami i firmami flotowymi. Gros z nich to obcokrajowcy.

Ciężko o ręce do pracy

Faktem jest, że kierowcy coraz częściej decydują się na opuszczenie tradycyjnych korporacji taxi na rzecz współpracy z platformami przewozowymi i partnerami flotowymi. – Taka zmiana jest podyktowana chęcią zapewnienia sobie stałego dopływu zleceń, niskiego progu wejścia w branżę oraz jasnego modelu rozliczeń. Kierowcy cenią sobie niższe koszty związane z wykonywaniem zawodu i większą swobodę działania, co przekłada się na bardziej satysfakcjonujące zarobki – komentuje Kamil Leszczyński, prezes firmy Eternis, która dostarcza pracowników branży przewozowej i kurierskiej.

Kierowcy współpracujący z takimi pośrednikami nie muszą prowadzić działalności gospodarczej, ale też korzystać z usług biura księgowego, czy samodzielnie starać się o licencję. Jak tłumaczy Leszczyński, firma partnerska ogranicza formalności do niezbędnego minimum, a do tego zajmuje się wszystkimi rozliczeniami, a przy tym zapewnia samochód i serwis.

– Także nowi kierowcy, którzy wchodzą dopiero na rynek, wykazują większe zainteresowanie współpracą z partnerami flotowymi niż tradycyjnymi korporacjami. Istotny jest dla nich ów aspekt kompleksowości. Współpraca z partnerem flotowym to dla kierowców maksymalne ograniczenie zaangażowania w wiele rodzajów aktywności związanych z pracą, czego efektem jest uwolnienie czasu na wykonywanie większej liczby zleceń – wyjaśnia prezes Eternisu.

Co ciekawe, nie tylko platformy przewozowe, ale i korporacje taxi coraz śmielej otwierają się na współpracę z partnerami flotowymi, dzięki czemu starają się złagodzić deficyt rąk do pracy. Już jakiś czas temu na taki ruch zdecydowała się Sawa Taxi, a teraz, jak się dowiedzieliśmy, podobne rozwiązanie wybrała w Warszawie i Trójmieście firma EcoCar, znana z floty 300 elektrycznych i hybrydowych taksówek. – Chcemy powiększać zasięg działania EcoCar i rozszerzać flotę, ale tymi autami musi jednak codziennie ktoś jeździć, a – ze względu na przemiany na rynku pracy w branży taksówkowej – trudno jest znaleźć doświadczonych, sumiennych i kulturalnych kierowców – wyjaśnia przyczyny współpracy z Eternisem Janusz Bieniek, prezes korporacji EcoCar.

W 2022 r. liczba zrealizowanych zleceń przewozu osób w Polsce sięgnęła 111 mln.

Korporacje domagają się wzrostu stawek za kurs

W wielu miastach Polski w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy samorządy zdecydowały się na podniesienie cen maksymalnych za przejazd taksówką. Na przyjęcie takiej uchwały nie zgodziła się jednak Warszawa. Teraz zajmie się tym Wojewódzki Sąd Administracyjny, gdyż środowisko taxi zdecydowało się pozwać miasto, a na środę wyznaczono termin pierwszej rozprawy. Stołeczni taksówkarze dwukrotnie występowali do Rady Miasta Warszawy z projektem uchwały obywatelskiej ws. wzrostu cen maksymalnych. Jak dotąd bezskutecznie (pierwszy projekt uchwały obywatelskiej w sprawie podwyżek został odrzucony przez Radę Miasta z uwagi na błędy formalne). Jak tłumaczy Związek Zawodowy „Warszawski Taksówkarz”, ceny zostały ustalone 12 lat temu i do dziś pozostają bez zmian, a w tym czasie koszty prowadzenia działalności wzrosły o ponad 140 proc., z kolei paliwa podrożały o przeszło 120 proc. „Sytuacja warszawskich taksówkarzy wydaje się dramatyczna” – alarmują związkowcy. 

Tradycyjny kierowca taksówki to zawód, który przechodzi do historii. Po trzech kwartałach 2023 r. nad Wisłą zarejestrowanych było niecałe 51 tys. działalności tego typu, a to oznacza, że od momentu wybuchu pandemii zniknęło blisko 5 tys. firm. Z racji specyfiki branży chodzi głównie o jednoosobowe działalności gospodarcze, choć i korporacje taxi konsekwentnie zamykają działalność. Jak wynika z najnowszych danych wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet (DnB), które „Rzeczpospolita” publikuje jako pierwsza, w sumie od stycznia do końca września br. ubyło przeszło 700 tego typu podmiotów, a co więcej, na liście zawieszonych działalności pojawiło aż 3076 firm, czyli o 30 proc. więcej niż w 2022 r.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Firmy taksówkowe czeka trzęsienie ziemi
Transport
Będzie jeszcze mniej boeingów. Nowy kłopot z dreamlinerami
Transport
Podróże lotnicze bez alkoholu? Temat wraca po 3 latach
Transport
Boeing i Airbus mogły korzystać z nielegalnych dostaw tytanu
Akcje Specjalne
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Transport
Lotnictwo: FAA i EASA zwiększają współpracę
Transport
Co piąta taksówka nie przyjedzie? Od poniedziałku zmiany w branży przewozu osób