Będą kolejki do ładowania samochodów elektrycznych

Liczba e-aut zwiększyła się w UE w latach 2017–2021 aż dziesięciokrotnie. Za rozpędzonym rynkiem nie nadążają inwestycje w stacje do ładowania. Niezbędne wydatki szacuje się na 8 mld euro rocznie.

Publikacja: 04.04.2022 21:00

Będą kolejki do ładowania samochodów elektrycznych

Foto: Adobe Stock

Dynamiczny rozwój europejskiego rynku samochodów elektrycznych, którego w przeciwieństwie do segmentu aut spalinowych nie zdołała zatrzymać pandemia, będzie hamowany przez niewydolną infrastrukturę ładowania – wynika z analiz branży motoryzacyjnej. Już teraz posiadacze e-aut napotykają kłopoty ze znalezieniem niezajętej ładowarki. Wkrótce będą ustawiać się do nich kolejki.

Według europejskiego stowarzyszenia producentów pojazdów ACEA przeszło dziesięciokrotnemu zwiększeniu liczby e-aut w krajach Unii Europejskiej w latach 2017–2021 towarzyszył niespełna dwuipółkrotny wzrost liczby publicznych ładowarek. Teraz ten rozdźwięk może się jeszcze zwiększyć. Podobna sytuacja ma miejsce w Polsce. Rozbudowa infrastruktury ładowania postępuje znacznie wolniej niż rozwój parku samochodów z napędem elektrycznym.

– W latach 2019–2021 sieć ogólnodostępnych ładowarek powiększyła się o 91 proc., podczas gdy pojazdów zeroemisyjnych – aż o 294 proc. – informuje Jan Wiśniewski, dyrektor centrum badań i analiz Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych. Na razie nic nie wskazuje, by ta niekorzystna proporcja miała się poprawić. – W kolejnych latach nie spodziewamy się odwrócenia tego trendu – stwierdza PSPA.

Czytaj więcej

Cenowe szaleństwo na rynku używanych aut. Prognozy są złe

Trzeba przyspieszyć

Perspektywę będzie jeszcze bardziej komplikować presja unijnej administracji na redukowanie emisji CO2 z transportu. Według nowych międzybranżowych badań opartych na analizach McKinseya do osiągnięcia proponowanej przez władze UE 55-procentowej redukcji emisji do 2030 r., w całej Unii Europejskiej potrzebnych będzie nawet 6,8 mln publicznych punktów ładowania. To prawie dwukrotnie więcej od liczby podanej przez Komisję Europejską we wniosku dotyczącym rozporządzenia w sprawie infrastruktury paliw alternatywnych (AFIR), który jest obecnie przedmiotem negocjacji w europarlamencie i Radzie Europy – informuje ACEA.

Oznacza to, że w całej UE należałoby co tydzień instalować 14 tys. publicznych punktów ładowania dla wszystkich rodzajów pojazdów – w porównaniu z niespełna 2 tys. montowanych obecnie. – Kluczowym wyzwaniem jest teraz przekonanie wszystkich państw członkowskich do przyspieszenia rozwoju infrastruktury – mówi Oliver Zipse, prezes ACEA i dyrektor generalny BMW Group.

Koszty przedsięwzięcia będą gigantyczne. W ciągu niespełna ośmiu lat należy rocznie inwestować 8 mld euro. Ale takie przyspieszenie rozbudowy infrastruktury jest konieczne, bo europejska motoryzacja przestawia się na prąd coraz szybciej. Według lutowego raportu EY i Eurelectric w 2021 r. już jeden na pięć sprzedanych w Europie pojazdów miał elektryczny napęd. Do 2030 r. ich liczba ma wzrosnąć z obecnych 5 do 65 milionów, a w kolejnych pięciu latach jeszcze się podwoić.

Niekorzystne proporcje

Udział e-samochodów w łącznej sprzedaży będzie przyspieszał, bo rośnie liczba producentów zapowiadających odejście od napędów spalinowych. Przykładowo Volvo nie będzie oferować tradycyjnych napędów od 2030 r., podobne plany ma wobec europejskiego rynku Ford, z kolei PSA chce do 2025 r. oferować napędy elektryczne lub hybrydowe we wszystkich modelach osobowych. W rezultacie popyt na e-auta jest coraz większy. Przykładowo Grupa Volkswagena sprzedała w 2021 r. prawie 453 tys. samochodów elektrycznych, dwa razy więcej niż rok wcześniej.

Problem w tym, że już teraz pokrycie Europy siecią ładowarek jest nierównomierne. Już dwa lata temu przeszło trzy czwarte wszystkich punktów elektrycznego ładowania w UE znajdowało się w czterech krajach. Tymczasem EY zakłada, że rozwarstwienie europejskiej infrastruktury będzie się pogłębiać. Do 2035 roku 60 proc. punktów ładowania będzie znajdować się w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Włoszech, Holandii i Hiszpanii. – W efekcie 70 proc. europejskiej infrastruktury dostępne będzie na terytorium tylko dziesięciu krajów – informuje EY.

W Polsce pod koniec stycznia funkcjonowały 1992 ogólnodostępne stacje ładowania pojazdów elektrycznych (3893 punkty). Zdecydowana większość to wolne ładowarki prądu przemiennego. Szybkich stacji, kluczowych dla przyspieszenia rozwoju rynku samochodów elektrycznych, ciągle brakuje. O skali potrzeb świadczy fakt, że 315 mld złotych przeznaczone przez NFOŚiGW na dotacje do budowy szybkich ładowarek zostało wyczerpane w dwa tygodnie po uruchomieniu naboru wniosków.

Choć tempo rozwoju sieci przyspieszyło – w samym styczniu 2022 r. uruchomiono 60 nowych ogólnodostępnych stacji ładowania – wciąż nie nadąża za sprzedażą e-aut. W konsekwencji liczba pojazdów elektrycznych przypadających na jeden punkt ładowania systematycznie wzrasta: według PSPA na koniec 2022 r. ta proporcja może wynieść 14,7:1, a do 2030 r. – 17:1.

Opinia dla „rz”

dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych

Do 2025 r. park samochodów całkowicie elektrycznych może liczyć ok. 291 tys. szt. To 13 razy więcej niż teraz. Jednocześnie będzie funkcjonować prawie 42 tys. punktów ładowania, czyli ponad 10 razy więcej niż obecnie. Rozbudowa infrastruktury pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań dla polskiej elektromobilności i w parze ze zmianami rynkowymi powinny iść zmiany w regulacjach, przyczyniające się m.in. do skrócenia procedur przyłączeniowych czy zoptymalizowania struktury własnościowej sieci elektroenergetycznych na Miejscach Obsługi Podróżnych przy autostradach. ∑

W mieście łatwiej o prąd

W Polsce zdecydowana większość ładowarek znajduje się obecnie w dużych ośrodkach miejskich. Ponad połowa wszystkich ogólnodostępnych stacji ładowania funkcjonuje w miastach liczących powyżej 100 tys. mieszkańców.

Przy tym rozmieszczenie stacji jest bardzo nierównomierne. Spośród 380 powiatów blisko połowa nie ma żadnego ogólnodostępnego punktu ładowania. Problemem są także braki stacji ładowania przy trasach tranzytowych.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapowiada uruchomienie do końca 2022 roku 44 stacji ładowania na zarządzanych przez nią Miejscach Obsługi Podróżnych przy autostradach A1, A2 i A4 oraz drogach ekspresowych S3, S7 i S8. W rozbudowę infrastruktury mocno włączają się koncerny paliwowe. ∑

Dynamiczny rozwój europejskiego rynku samochodów elektrycznych, którego w przeciwieństwie do segmentu aut spalinowych nie zdołała zatrzymać pandemia, będzie hamowany przez niewydolną infrastrukturę ładowania – wynika z analiz branży motoryzacyjnej. Już teraz posiadacze e-aut napotykają kłopoty ze znalezieniem niezajętej ładowarki. Wkrótce będą ustawiać się do nich kolejki.

Według europejskiego stowarzyszenia producentów pojazdów ACEA przeszło dziesięciokrotnemu zwiększeniu liczby e-aut w krajach Unii Europejskiej w latach 2017–2021 towarzyszył niespełna dwuipółkrotny wzrost liczby publicznych ładowarek. Teraz ten rozdźwięk może się jeszcze zwiększyć. Podobna sytuacja ma miejsce w Polsce. Rozbudowa infrastruktury ładowania postępuje znacznie wolniej niż rozwój parku samochodów z napędem elektrycznym.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Ruszyła druga wojna o „pocztomaty”. Poczta Polska liczy na zwrot akcji
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Transport
Kto będzie kierował pracami zarządu PKP Cargo? Jest decyzja rady nadzorczej
Transport
W PKP Cargo nasilają się wzajemne oskarżenia
Transport
Uber: Straciliśmy w Polsce 30 proc. kierowców. Ta liczba będzie rosła
Transport
Airbus tnie koszty i zamraża etaty. Nowy program „LEAD” ma poprawić rentowność