Novak Djokovic może nie mieć szybko okazji odzyskania pierwszej pozycji, ponieważ nie wiadomo, czy w ogóle zagra w Wielkim Szlemie do końca roku 2022.

W wywiadzie dla BBC, 34 - latek ponownie zaskoczył i zbulwersował swoich sympatyków oznajmiając, że nie wystąpi w turnieju wielkoszlemowym, ani jakimkolwiek innym turnieju na świecie, jeżeli jedynym warunkiem uczestnictwa byłoby przyjęcie szczepionki. Argumentuje tę decyzję „ wolnością wyboru”, która jest dla niego ważniejsza od wyników sportowych. Jednocześnie zapewnił, że nie jest przeciwny idei ochrony zdrowia i wyraża szacunek dla wszystkich, którzy walczą z pandemią. Problemy z udziałem Djokovicia w turniejach wielkoszlemowych zaczną się już w Paryżu. Jeszcze w czasie trwania Australian Open rząd francuski i Francuska Federacja Tenisa postawiły ostre warunki uczestnictwa w tegorocznym turnieju French Open. Udział w nim będą mogli wziąć wyłącznie zawodnicy zaszczepieni przeciw Covid19, co automatycznie wyklucza Serba. Jeżeli chodzi o pozostałe imprezy wielkoszlemowe, czekamy na decyzje organizatorów, choć możemy spodziewać się podobnych obostrzeń.

Już dawno opadł kurz bitewny po zakończonym miesiąc temu AO 2022, ale nie umilkły echa finału pomiędzy Daniłem Miedwiediewem, a Rafaelem Nadalem. Obaj gracze tego dnia zaprezentowali kosmiczny poziom gry, a dramaturgia tego spotkania przerosła oczekiwania wszystkich sympatyków tenisa. To widowisko zakończyło się w pięciu aktach zwycięstwem Hiszpana. Dzięki temu Rafa zdobył swój 21 tytuł Wielkiego Szlema i jako lider tej klasyfikacji wyprzedza Federera i Djokovicia.

Zadajmy sobie zatem pytanie : czy my - pasjonaci, amatorzy, wyczynowcy, teoretycy mali i duzi - wszyscy którzy kochają „biały sport”, jesteśmy w stanie wyobrazić sobie tenisowy wszechświat bez Serba …? Każdy musi indywidualnie zważyć racje za i przeciw. Dla mnie odpowiedź jest prosta i brzmi: tak! Na długo przed pojawieniem się „Djoka” zachwycaliśmy się i długo, długo po nim będziemy zachwycać się innymi równie wielkimi postaciami i ich mistrzowską grą. Życie nie lubi pustki i toczy się dalej. Za moment, w miejsce Wielkiego Mistrza, wskoczy nowa, młoda gwiazda. Myślę tu o dwóch bardzo utalentowanych graczach młodego pokolenia, którzy już w poprzednim sezonie zaznaczyli swój udział w rozgrywkach i pokazali swoje aspiracje do zrobienia czegoś wielkiego na kortach całego świata.

Chodzi o Kanadyjczyka Felixa Auger-Aliassime i Hiszpana Carlosa Alcaraza. Ten pierwszy ujął mnie nienaganną techniką i nieprawdopodobną lekkością ruchów podczas wykonywania uderzeń. Na korcie porusza się niczym „pantera”. Biegając po korcie wręcz płynie w powietrzu nie dotykając nawierzchni. Jest zawsze w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie przed uderzeniem każdej piłki. Jeżeli chodzi o jego tenis; każdy element jego gry jest ułożony idealnie. Myślę tu zarówno o jego serwisie, jak i oburęcznym backhandzie, oraz volleyu. Prezentuje też swoją zabójczą broń jaką jest piorunujący forhend. Jeżeli będzie rozwijał się w tym tempie pod względem technicznym i przede wszystkim mentalnym (bo nie możemy pominąć tej sfery u zawodnika) wróżę mu wielką przyszłość w dalszej karierze.

Pochylmy się teraz nad postacią Hiszpana, który był rewelacją, wręcz objawieniem poprzedniego sezonu. Mówiąc językiem moich dzieci był po prostu „petardą”. Można porównać go do biblijnej postaci Davida walczącego w świecie Goliatów. Mierzy niecałe 180 cm wzrostu, co przy dzisiejszych standardach czyni go niemal karłem w świecie tenisowych olbrzymów: Zwierew 198 cm, Miedwiediew 198, Isner 208 cm. Jednak nie dajmy się zwieść tym gabarytom. Ten niewysoki gracz z Półwyspu Iberyjskiego to prawdziwe wyzwanie dla przeciwników. Mimo niepozornych rozmiarów jest bardzo skoczny, co czyni jego serwis atomowym strzałem. Na korcie jest jak żywe srebro, w ciągłym ruchu, nie zatrzymuje się nawet na chwilę. No, może tylko na obowiązkowe przerwy między gemami. To istny wulkan, który kipi nieustanną energią. Energia ta w wielu momentach jest zbyt duża i wymagałaby wyciszenia, ale jaki niesie z sobą potencjał! O jego forhendzie można by było pewnie napisać pracę inżynierską z biomechaniki. Zajmuję się tym sportem dość długo, można powiedzieć że całe życie, ale tak szybkiej ręki nie widziałem nigdy.

W połączeniu z szybkością nóg daje to efekt piorunujący. Myślę że przeciwnicy, którzy spotykają go na korcie w kolejnych turniejach, zapamiętują mecz z Carlosem jak walkę z natrętnym komarem, który nie potrafi się odczepić, ani dać spokoju. Znacie to uczucie? Mówicie sobie: nigdy więcej. To tyle na temat moich typów w tym sezonie i na przyszłość jeżeli chodzi o męską część tenisa.

Myślę że tenis męski z Djokiem lub bez niego będzie miał się świetnie, a przyszłość jawi się w jasnych barwach.