Ugoda z prokuraturą uchroni Manaforta przed kolejnym procesem ws. prania pieniędzy i innych stawianych mu zarzutów. Manafort przyznał się przed sądem do dwóch stawianych mu zarzutów - czytamy w BBC.
Sprawa Manaforta była pierwszym procesem kryminalnym będącym efektem prac zespołu Roberta Muellera.
Jednakże, jak przypomina BBC, zarzuty stawiane Manafortowi dotyczą jego działalności przed objęciem roli w sztabie wyborczym Trumpa. Chodzi m.in. o usługi świadczone przez niego prorosyjskim politykom na Ukrainie.
W piątek Manafort przyznał się do zarzutu działania na szkodę USA i spiskowania mającego na celu obstrukcję działań wymiaru sprawiedliwości.
69-letni Manafort należał do bliskich współpracowników Trumpa, ale obecnie prezydent wyraźnie się od niego dystansuje.
Biały Dom w oświadczeniu podkreślił, że ugoda zawarta przez Manaforta z prokuraturą "nie ma nic wspólnego z prezydentem ani jego kampanią wyborczą w 2016 roku".
Zarzuty w drugim procesie, jaki miał toczyć się przeciwko Manafrotowi dotyczyły prania pieniędzy, nie zarejestrowania się jako zagraniczny agent wpływu, spiskowania w celu oszukania USA oraz manipulowania świadkami. Proces miał rozpocząć się w poniedziałek.
BBC przypomina, że Trump nazywa śledztwo prowadzone przez Roberta Muellera "polowaniem na czarownice" i podkreśla, że nikt z jego otoczenia nie działał w zmowie z Rosjanami przed wyborami w 2016 roku.