Obawy Trumpa rosną wraz z postępującym dochodzeniem, w które zamieszani są jego współpracownicy. Sojusznicy prezydenta wierzą, że utrzymają wsparcie liderów partii republikańskiej, którzy poparli go przed wyborami.
Wczoraj Trump otrzymał kolejny cios, gdy prokuratorzy ogłosili porozumienie z American Media Inc. Wydawca National Enquirer przyznał się do dokonania w 2016 r. wpłaty 150 tys. dolarów, aby uciszyć kobietę oskarżającą Trumpa o romans. Sprawę mieli koordynować członkowie sztabu obecnego prezydenta.
Porozumienie z prokuratorami jest następstwem przyznania się przez byłego osobistego prawnika prezydenta, Michaela Cohena, że naruszył on przepisy dotyczące finansowania kampanii. Został skazany na trzy lata więzienia.
- Wszystko zależy teraz od zeznań dwóch osób: Davida Peckera i Allena Weisselberga - mówi stacji NBC News bliski współpracownik Trumpa.
Weisselberg jest dyrektorem finansowym organizacji Trumpa, a Pecker szefem zarządu American Media Inc.
Mimo obaw, Trump publicznie utrzymuje pewną postawę. - Trudno jest odwołać kogoś, kto nie zrobił nic złego, kto stworzył najlepszą gospodarkę w historii naszego kraju - mówił prezydent w tym tygodniu. - Nie martwię się. Gdyby to tego doszło, ludzie by się zbuntowali - dodał.
Niektórzy senatorowie z partii republikańskiej sugerują, że pęka mur poparcia dla prezydenta. Wątpliwości narastają w związku z informacją prokuratury, że Trump nakazał swojemu adwokatowi zapłacić kobietom, które go oskarżają.
- Obawia się, że prezydent może być zamieszany w przestępstwo - powiedział senator Bill Cassidy.