Rosja wspiera dużą ofensywę armii Asada, której celem jest odzyskanie kontroli nad ostatnim dużym, zwartym terytorium kontrolowanym przez rebeliantów w północno-zachodniej części kraju, w prowincji Idlib.

Ofensywa rozpoczęła się w ubiegłym miesiącu - powodem ataku było oskarżenie przez prezydenta Asada rebeliantów o złamanie obowiązującego zawieszenia broni. Ofensywa to najpoważniejsza eskalacja konfliktu w Idlib od lata 2018 roku.

Turcja miała dostarczyć broń rebeliantom w ostatnich dniach, po tym jak Ankarze nie udało się skłonić Moskwy do zakończenia eskalowania konfliktu, aby uniknąć dużego napływu uchodźców do Turcji - twierdzą informatorzy Reutersa.

Reuters podkreśla, że gdyby doniesienia te się potwierdziły byłby to sygnał, że Turcja chce zachować swoje wpływy w północno-zachodniej Syrii.

Ubiegłej nocy Turcja miała dostarczyć rebeliantom w muhafazie Hama dziesiątki pojazdów opancerzonych, wyrzutni Grad, oraz pocisków przeciwpancernych co miało pomóc w odzyskaniu przez rebeliantów strategicznie położonego miasta Kfar Nabouda.

Rzecznik wspieranego przez Turcję Narodowego Frontu Wyzwolenia (NLF), kapitan Naji Mustafa nie potwierdził, ale i nie zaprzeczył iż rebelianci otrzymali turecką broń. Stwierdził jedynie, że rebelianci "od dawna mieli duży arsenał od tureckich braci".

Tymczasem syryjska armia zapowiedziała zintensyfikowanie działań przeciwko rebeliantom w północno-zachodniej części kraju.