Korea Północna w czwartek wczesnym rankiem lokalnego czasu wystrzeliła dwa niezidentyfikowane pociski, prawie trzy miesiące po ostatnich testach rakietowych - poinformowała Korea Południowa. Oba pociski spadły do Morza Japońskiego po przebyciu dystansu ok. 430 km.

Władze w Pjongjangu poinformowały później, że dwie rakiety wystrzelone pod nadzorem przywódcy kraju, Kim Dzong Una, były nowo zaprojektowanym rodzajem taktycznej broni i miały być ostrzeżeniem dla Korei Płd. w związku z planami przeprowadzenia przez nią i USA wspólnych ćwiczeń wojskowych.

Donald Trump w ostatnim czasie włożył sporo wysiłku, by poprawić swoje relacje z Kim Dzong Unem. W rozmowie z dziennikarzami powiedział, że ostatnie ostrzeżenie ze strony Korei Północej nie było skierowane w stronę Stanów Zjednoczonych. - Oni mają swoje spory - powiedział amerykański prezydent.

Trump dodał, że testowane przez Pjongjang rakiety to pociski krótkiego zasięgu, nazwał je "standardowymi". 

Pociski nie dotrą do granic Stanów Zjednoczonych, jednak w swoim zasięgu mają cele w Korei Południowej, w tym amerykańskie bazy znajdujące się przy granicy.

- Moje stosunki z Kimem są bardzo dobre. Zobaczymy, co się stanie - powiedział Trump.