Australia była jednym z pierwszych krajów, który wprowadził ograniczenia co do wjazdu na teren państwa cudzoziemców przybywających z tych rejonów, w których istnieją ogniska wirusa.

W niedzielę w Australii stwierdzono pierwszy przypadek śmierci spowodowanej zarażeniem się wirusem SARS-CoV-2 wywołującym chorobę COVID-19.

- Nie jest już możliwe, aby całkowicie przeciwdziałać pojawianiu się nowych przypadków (wirusa) - przyznał Murphy.

- Mamy obawy w związku z Japonią i Koreą Południową. Kraje te starają się opanować ogniska choroby, ale wciąż uważamy osoby z tych krajów i innych krajów wysokiego ryzyka, mogą być zainfekowane (wirusem) - dodał.

Jak dotąd w Australii stwierdzono 29 przypadków koronawirusa SARS-CoV-2. Na razie jednak nie doszło do żadnego zarażenia się już na terenie Australii.

Pierwszą ofiarą wirusa w Australii jest 78-letni mężczyzna, który był pasażerem statku wycieczkowego Diamond Princess, który - w związku z pojawieniem się wirusa na jego pokładzie - przeszedł klikunastudniową kwarantannę w porcie w Jokohamie. U mężczyzny i jego żony wykryto wirusa i przewieziono ich do Australii na leczenie.

Od 1 lutego na teren Australii nie mogą wjeżdżać osoby, które w ostatnich 14 dniach podróżowały przez Chiny. W niedzielę zakaz ten rozszerzono na osoby podróżujące przez Iran, w którym również znajduje się ognisko wirusa. Z zakazu wyłączeni są obywatele Australii.

Wirus dotarł już do 53 państw świata - poza Chinami zachorowało ponad 6500 osób, a ponad 100 zmarło w wyniku zarażenia się wirusem.

Największe - poza Chinami - ogniska wirusa znajdują się obecnie w Korei Południowej, Włoszech i Iranie.