"The Guardian" napisał, powołując się świadków, że w weekend Robert Jenrick przebywał w domu swych rodziców w hrabstwie Shropshire w zachodniej Anglii.

W Wielkiej Brytanii swoboda przemieszczania się została ograniczona przez rząd w ramach walki z epidemią koronawirusa.

Odpowiadając na publikację minister ds. mieszkalnictwa oświadczył, że nie postąpił wbrew zasadom utrzymywania dystansu społecznego. Wydane przez władze wytyczne mówią, że nie należy odwiedzać nikogo, z kim nie mieszka się pod jednym dachem, także starszych krewnych, jednak można opuszczać miejsce zamieszkania, by pomóc bliskim, np. dostarczyć zakupy lub leki.

Jenrick stwierdził, że jego rodzice izolują się zgodnie z przepisami i poprosili go o przywiezienie leków i innych niezbędnych produktów.

Pytany przez BBC o komentarz szef Public Health England Paul Cosford ocenił, że minister prawdopodobnie postąpił zgodnie z wytycznymi rządu.

Według ministra ds. mieszkalnictwa w gabinecie cieni laburzystów Nicka Thomas-Symondsa, Jenrick miał pełne prawo, by dostarczyć swym rodzicom lekarstwa.

Sprawa Jenricka to kolejny taki przypadek na Wyspach. Wcześniej brytyjskie media opisywały sprawę Naczelnej Lekarz Szkocji dr Catherine Calderwood, która mimo obowiązujących obostrzeń dwukrotnie pojechała do swej drugiej posiadłości. Calderwood przyznała się do błędu i po rozmowie z pierwszą minister Nicolą Sturgeon podała się do dymisji.