Po raz pierwszy od 1 kwietnia liczba nowych zgonów spadła poniżej 500 - poinformował gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo.
Raport z niedzieli mówił o 507 przypadkach śmiertelnych oraz niemal 14 tys. ofiar od początku pandemii.
Liczba osób hospitalizowanych w ciągu doby zmniejszyła się z 6213 do 16103. Cuomo uważa, że minął najgorszy etap kryzysu. - Liczby sugerują, że widzimy wyjście - zaznaczył.
Jak przyznał, rozumie ludzi, którzy protestują przeciwko nakazom pozostawania w domu. Podkreślił jednak, że ograniczenia należy znosić jedynie w sposób, który gwarantuje zapobieganie dalszemu rozwojowi epidemii. - Nie trzeba protestów, aby przekonać kogokolwiek w tym kraju, że musimy wrócić do pracy, musimy uruchomić gospodarkę i musimy wydostać się z naszych domów - powiedział Cuomo.
Pierwszym dużym ogniskiem epidemii koronawirusa był targ z owocami morza w Wuhan, który władze zamknęły 1 stycznia w związku z rozpowszechnianiem się choroby.
Na początku stycznia władze Chin oficjalnie przyznały, że zachorowania w Chinach powoduje nowy wirus z rodziny koronawirusów - wirusów odzwierzęcych (inne znane wirusy z tej rodziny to m.in. SARS i MERS).
Istnieje hipoteza, że wirus przeniósł się ze zwierząt na człowieka w wyniku jedzenia mięsa dzikich zwierząt: nietoperzy, węży lub łuskowców.
Objawy COVID-19, choroby wywoływanej przez koronawirus to gorączka, kaszel, ból mięśni, osłabienie. W ponad 80 proc. przypadków przebieg choroby jest łagodny i przypomina przebieg grypy. WHO szacuje śmiertelność nowego koronawirusa na poziomie ok. 3,4 proc. (w przypadku grypy - 0,1 proc.).
W grupie podwyższonego ryzyka w związku z epidemią koronawirusa są osoby starsze lub cierpiące na choroby przewlekłe. Zarażenie się wirusem ma natomiast zwykle bardzo łagodny przebieg u dzieci.
