Prezydent nie ma już nic do stracenia. Na pół roku przed wyborami gospodarka, która miała zapewnić mu reelekcję, leży na łopatkach: 30 mln bezrobotnych, blisko 5-proc. załamanie dochodu narodowego w pierwszym kwartale. I rosnąca przewaga Joe Bidena w sondażach.
Donald Trump, który na początku roku zawiesił konfrontację z Chinami, aby utrzymać hossę na Wall Street, postanowił więc pójść na całość. Liczy, że nacjonalistyczna gorączka jak w 2016 r., zmobilizuje jego elektorat. A przynajmniej, że przejdzie do historii jako pierwszy prezydent, który zaczął powstrzymywać chińskiego kolosa.