7 września dnia zamaskowani mężczyźni uprowadzili Kolesnikową, członkinię Rady Koordynacyjnej ds. przekazania władzy na Białorusi, z centrum Mińska.

Białoruskie MSW informowało, że nie wie nic o zatrzymaniu Kolesnikowej przez organy państwa.

Opozycja białoruska informowała później, że zaginęło również dwóch współpracowników Kolesnikowej.

Tymczasem ukraińska straż graniczna poinformowała, że Kolesnikowa granicy nie przekroczyła.

Agencja BiełTA podaje, że zaginieni członkowie Rady Koordynacyjnej "nocą uciekli za granicę", ale Kolesnikowa miała zostać "zatrzymana na granicy".

Wcześniej o wszczęciu poszukiwań Kolesnikowej poinformował na swoim profilu w serwisie Telegram Wiktor Babaryka, niedoszły kandydat na prezydenta.

Milicja miała rozpocząć poszukiwania Kolesnikowej po wpłynięciu zawiadomienia o jej zaginięciu od członków rodziny opozycjonistki.

"Krewni Marii Kolesnikowej wypełnili złożyli doniesienie na milicji po jej zaginięciu. Milicja przyjęła wniosek i rozpoczęła poszukiwania Marii" - napisał Babaryka.

Kolesnikowa była jedną z liderek protestów, do jakich doszło na Białorusi po wyborach prezydenckich z 9 sierpnia. Według oficjalnych wyników wybory te, z poparciem ponad 80 proc. głosów, wygrał prezydent Aleksander Łukaszenko. Jednak przeciwnicy prezydenta uważają, że wybory zostały sfałszowane i domagają się zorganizowania ponownych, uczciwych wyborów.