Nowe przepisy, zatwierdzone po całonocnej debacie w Knesecie, stanowią, że obywatele Izraela mogą brać udział w demonstracjach organizowanych maksymalnie w odległości 1 km od ich domów.

Rząd uzasadnia tę regulację koniecznością walki z rozprzestrzeniającym się w kraju koronawirusem SARS-CoV-2.

Jednak krytycy nowych regulacji, które są elementem reżimu ścisłej kwarantanny, wprowadzonego w Izraelu 18 września twierdzą, że prawdziwym celem nowych obostrzeń jest stłumienie protestów, do jakich dochodzi w pobliżu rezydencji premiera Netanjahu w Jerozolimie.

"Co będzie następne? Zakazywanie przywódcom opozycji zwracania się do parlamentu?" - pytał na Twitterze stojący na czele opozycji w Knesecie, Yair Lapid.

Od tygodni tysiące demonstrantów gromadzą się pod rezydencją Netanjahu w Jerozolimie domagając się jego rezygnacji.

Ostatnie sondaże pokazują, że tylko ok. 25 proc. mieszkańców Izraela ma zaufanie do rządu jeśli chodzi o walkę z epidemią koronawirusa w Izraelu.

Kraj mierzy się obecnie z drugą falą epidemii. W związku z wzrostem liczby zakażeń do ok. 7 tysięcy dziennie rząd Izraela zdecydował się do przywrócenia reżimu ścisłej kwarantanny, podobnego do tego, który obowiązywał wiosną.

W liczącym ok. 9 mln mieszkańców Izraelu wykryto jak dotąd 234060 zakażeń koronawirusem i 1516 zgonów z powodu COVID-19.