W otoczeniu Trumpa rozważano sięgnięcie do zamierzchłych przepisów z 1809 roku i ogłoszenie stanu wyjątkowego. Do tego namawiał prezydenta były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego gen. Michael Flynn, który trzy lata temu podał się do dymisji z powodu ukrywanych związków z Rosją. Chciał tego także prawnik Trumpa, były burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani. Jak podają amerykańskie media, taka możliwość była na tyle poważnie brana pod uwagę, że w Pentagonie odbyła się poufna narada, jak powinna zareagować armia, gdyby po 20 stycznia Donald Trump kurczowo trzymał się u władzy.