Reklama

Zniknął Aleksiej Nawalny, teraz znika opozycja

Nie wiadomo, co się dzieje z Aleksiejem Nawalnym – zniknął w czasie przewożenia między więzieniami. Pod jego nieobecność władze próbują zdusić wszelką działalność niezależną.

Aktualizacja: 15.03.2021 22:30 Publikacja: 15.03.2021 19:17

Zniknął Aleksiej Nawalny, teraz znika opozycja

Foto: AFP

W poniedziałek od rana pod bramą łagru tzw. IK-2 w miejscowości Pokrow (około 100 kilometrów na wschód od Moskwy) stali adwokaci Nawalnego, ale ani nie wpuszczono ich do środka, ani nie poinformowano, gdzie jest.

Według wcześniejszych informacji najbardziej znanego rosyjskiego opozycjonistę przywieziono tam 27 lutego. Już 4 marca okazało się j,ednak że trafił nie do IK-2 (łagru słynącego z ostrego reżimu i psychicznego znęcania się nad więźniami), ale do leżącego 50 kilometrów na północ IK-3 (zwykłego aresztu śledczego). Tyle że stamtąd też zniknął pod koniec ubiegłego tygodnia i teraz nie wiadomo, co się z nim dzieje.

Sąd w Moskwie, który we wtorek będzie rozpatrywał kolejną sprawę przeciw niemu, wysłał pismo z prośbą o przywiezienie go na rozprawę właśnie do IK-2. Ale nieoficjalnie sędziowie przyznali, że o tym, iż opozycjonista siedzi w Pokrowie, dowiedzieli się z internetu.

– Strażnicy powiedzieli, że zameldowali naczalstwu, i kazali czekać – poinformował jeden adwokatów Nawalnego czekających pod bramą łagru.

Równocześnie ze zniknięciem opozycjonisty władze dokonały w Moskwie pogromu wśród niezależnych działaczy, z których większość sympatyzuje z Nawalnym. W jednym z hoteli zwołali oni zjazd niezależnych radnych miejskich z całej Rosji. Na spotkanie przyjechało 200 osób. Ale po 40 minutach na salę obrad wkroczyła policja i wszystkich zatrzymała.

Reklama
Reklama

Mundurowi nie byli w stanie wytłumaczyć, dlaczego wszystkich pakują do aresztanckich bud. W końcu okazało się, że na zebraniu „naruszono normy sanitarno-epidemiologiczne". – Były odnotowane określone naruszenia, które stały się przyczyną odpowiednich działań – wyjaśnił rzecznik Kremla. Za to rosyjscy internauci zaproponowali wpisanie do Księgi Guinessa największego jednorazowego zatrzymania radnych.

– W rozumieniu władz w hotelu zebrała się „partia Chodorkowskiego" (multimiliardera i byłego więźnia, obecnie na emigracji – red.), uważana za poważne zagrożenie. Bo to ludzie z całej Rosji, którzy przeszli cały niełatwy proces wyborczy i mający doświadczenie zwycięstw. Takie doświadczenie w Rosji mało kto ma, a oni mają – wyjaśniał dziennikarz Roman Popkow. Takie dziwne wytłumaczenie policyjnego najazdu potwierdził redaktor naczelny radia „Echo Moskwy" Aleksiej Wieniediktow. – Kreml zobaczył w spotkaniu radnych próbę utworzenia „partii Chodorkowskiego" z legalnie wybranych przedstawicieli władzy – powiedział.

Tyle że sam Chodorkowski nazwał to absurdem.

Jedna z zatrzymanych, Anastasia Burakowa, stwierdziła, że to było „takie przygotowanie przed wyborami do Dumy (we wrześniu)". – Ostrzeżenie, że jakakolwiek aktywność nieuzgodniona z władzami będzie karana. Władze najwyraźniej mają stracha: nie wierzą w swoje siły, ich popularność stale pada, również w związku z pandemią, spadkiem poziomu życia i wzrostem cen – dodała.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1409
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1407
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1406
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1405
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Świat
Świat w cieniu Trumpa. „Spełnienie wieloletniego marzenia Kremla”
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama