"Co roku wielu ludzi łapie grypę. Większość wraca do zdrowia bez konieczności hospitalizacji i z niewielkim udziałem lub bez udziału leków. Ale mniejszość, zwłaszcza seniorzy i osoby z chorobami współistniejącymi, może poważnie zachorować, albo nawet umrzeć" - piszą ministrowie tworzący grupę zadaniową.

"Nie możemy się go (koronawirusa - red.) pozbyć, ale możemy zmienić pandemię w coś mniej przerażającego, jak grypa czy ospa wietrzna i wrócić do normalnego życia" - dodają ministrowie.

Ich plan przewiduje, że rząd nie będzie stawiał sobie jako celu doprowadzenie do całkowitej eliminacji koronawirusa SARS-CoV-2 i redukcji liczby zakażeń do zera. Zamiast tego koronawirus zacznie być traktowany jak wirus grypy - jako stale obecny w społeczeństwie wirus.

Plan przewiduje m.in. zaprzestanie podawania codziennych informacji o liczbie zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2, zniesienie obowiązku kwarantanny dla podróżnych i izolacji bliskich kontaktów osób zakażonych. Nie wyklucza jednak konieczności poddawania się testom na COVID przez osoby, które chcą np. chodzić do pracy.

Ministrowie z Singapuru określają swój plan mianem "nowej normalności" lub "życia z COVID-19".

"Zła wiadomość jest taka, że COVID-19 może nigdy nie zniknąć. Dobra - że jest możliwe, by z nim żyć normalnie" - napisali ministrowie ds. handlu Singapuru Gan Kim Yong, minister finansów Lawrence Wong i minister zdrowia Ong Ye Kung na łamach dziennika "Straits Times". To właśnie ci ministrowie tworzą grupę zadaniową ds. walki z COVID-19.

W Singapurze wykrywanych jest obecnie 20-30 zakażeń koronawirusem dziennie. Od początku pandemii w kraju zmarło zaledwie 35 chorych na COVID-19.

Kluczem do realizacji planu opracowanego przez ministrów jest osiągnięcie celu stawianego sobie przez rząd kraju jeśli chodzi o szczepienia na COVID-19 - do początku sierpnia zaszczepionych w pełni ma być 2/3 mieszkańców kraju.

Ministrowie nie wykluczają, że w przyszłości konieczne będzie doszczepianie osób już zaszczepionych.

W ramach nowej normalności powszechne ma stać się stosowanie szybkich testów antygenowych zamiast testów PCR. Ponadto władze przestaną podawać informacje o liczbie dobowych zakażeń - zamiast tego będą koncentrować się na liczbie osób hospitalizowanych z powodu COVID-19.