W środę rano minister Szumowski poinformował o pierwszym przypadku koronawirusa SARS-CoV-2 w Polsce. Chory przebywa w szpitalu w Zielonej Górze.

- Ten człowiek dojechał autobusem do granicy niemiecko-polskiej i dalej wracał samochodem - mówił w rozmowie z Onetem o chorym minister.

Jak dodał mężczyzna "zadzwonił do lekarza pierwszego kontaktu, a ten powiedział mu, by zadzwonił do Inspekcji Sanitarnej, że ma wysoce prawdopodobne objawy".

Szef resortu zdrowia poinformował, że rodzina pacjenta i osoby, które miały z nim kontakt objęto kwarantanną.

Minister Szumowski mówił też, że koronawirus "jest podobny do wirusa grypy". - Ja bym nie powiedział, że ten wirus jest tak bardzo niebezpieczny - podkreślił. - Na pewno on dość łatwo się rozprzestrzenia i daje objawy w dużym odsetku zarażonych. Śmiertelność jest na poziomie 2-3 procent - dodał.

Szumowski podkreślił, że te osoby, które "mieszkały w Polsce i nie wyjeżdżały poza jej granice" i "mają objawy grypowe" to "na 99 proc. będzie to grypa".

Minister poinformował także, że jak dotąd wykonano w Polsce 560 testów na obecność koronawirusa, a w szpitalach - z podejrzeniem koronawirusa - przebywa 68 osób. 500 osób poddano kwarantannie.

Na wynik badania mającego potwierdzić lub zaprzeczyć zarażenie się koronawirusem czeka się obecnie w Polsce średnio osiem godzin.