Reklama
Rozwiń
Reklama

Palacze protestują i prowokują

Czarna koszulka z naszytą żółtą gwiazdą Dawida oraz napisem „Palacz” - taką drastyczną formę protestu przeciwko zakazowi palenia obowiązującemu od początku roku w 11 niemieckich landach wybrał biznesmen Dennis Kramer z nadreńskiego Itzehoe.

Aktualizacja: 16.01.2008 11:58 Publikacja: 15.01.2008 18:40

Palacze protestują i prowokują

Foto: Fotorzepa, MW Michał Walczak

Koszulki, które mają symbolizować dyskryminację palaczy, sprzedawał za 10 euro w Internecie. Centralna Rada Żydów jest oburzona. – Tak prymitywna instrumentalizacja Holokaustu jest nie tylko niesmaczna, ale i dowodzi bezmózgowia – twierdzi.

Zdaniem Kramera jednak „Niemcom potrzeba wstrząsu poprzez ostrą prowokację”. Ma nadzieję, że koszulka wywoła dyskusję na temat pozbawienia palaczy praw konstytucyjnych.

Prokuratura w Itzehoe uważa jednak, że nie ma prawnych podstaw, aby zakazać jej sprzedaży: „Koszulka nie może być traktowana jako dowód przestępstwa w postaci nawoływania do nienawiści rasowej”. To nic, że podobną gwiazdę nosić musiały miliony Żydów w czasie wojny i kojarzy się ona z Holokaustem i prześladowaniami Żydów w Niemczech po dojściu Hitlera do władzy. Kramer sprzedał już ponad tysiąc sztuk.

W większości niemieckich restauracji i knajpek zresztą wszystko jest niemal po staremu. Właściciele i ich klienci ćwiczą się w pasywnym oporze. Pojawiły się kąciki dla palaczy, skąd unoszą się kłęby dymu. Palacze z Bawarii, gdzie obowiązuje najostrzejszy w Niemczech zakaz, jeżdżą do sąsiednich Czech. Według czeskiego dziennika „Lidove Noviny” tysiące Bawarczyków co tydzień przybywają do pogranicznych czeskich miejscowości, aby zapalić papierosa w jednej z miejscowych knajp.

Również we Francji dochodzi do dziwacznych manifestacji obywatelskiego oporu. Właściciel baru z artykułami tytoniowymi L’Escale w Dresny Joel Lailler został spisany przez policję za to, że odmówił zastosowania się do obowiązującego od 1 stycznia zakazu palenia w barach i restauracjach. Oburzony zamknął lokal i rozpoczął protest głodowy. 50–letni Lailler uważa, że nowe przepisy „rujnują działalność handlową w małych miejscowościach”.

Reklama
Reklama

Dresny liczy zaledwie 800 mieszkańców, dla których bar Lalliera stanowi jedyną rozrywkę w weekendowe wieczory. Głodówkę były palacz prowadzi w starym citroenie.

Nie jest osamotniony. Właściciel baru w zachodniej Francji zdecydował się na wystawienie czujek na rogu ulicy, by ostrzegać klientów przed przybywającą na kontrolę policją. Inni właściciele sklepów i barów ślą do władz petycje. Do Ministerstwa Zdrowia trafiło ich już ponad 2 tysiące.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama