Reklama

Zarobki to już nie tajemnica

Prokuratorzy sprawdzą, czy ujawniając zarobki milionów Włochów, urząd podatkowy popełnił przestępstwo

Publikacja: 05.05.2008 03:49

Zainteresowanie opublikowanymi w Internecie deklaracjami podatkowymi 38,5 mln Włochów za rok 2005 jest ogromne (padł nawet serwer, na którym je umieszczono). I choć pełnomocnik ds. ochrony danych osobowych nakazał stronę zamknąć, dane raz wrzucone w sieć zostały błyskawicznie skopiowane i teraz dotarcie do nich nie stanowi żadnego problemu.

Włoskie media zamieszczają teraz listy i rozmaite klasyfikacje najlepiej zarabiających. Naturalnie największym zainteresowaniem cieszą się ludzie znani: politycy, sportowcy czy gwiazdy estrady. Młodzież dowiaduje się, ile zarabiają ich nauczyciele i rodzice kolegów z klasy, dorośli szukają oświadczeń podatkowych sąsiadów. W mediach toczy się zaś burzliwa dyskusja o moralnym wymiarze ujawnienia zarobków.

Autor pomysłu, wiceminister gospodarki Vincenzo Visco, twierdzi, że działał zgodnie z prawem i „w imię przejrzystości” polityki podatkowej. Ale prokuratura już wszczęła śledztwo (zarówno z urzędu, jak i z powodu wniesienia oskarżeń przez setki osób uważających, że naruszono ich prywatność).

Włoskie prawo nie jest w tej sprawie jednoznaczne. Zabrania jedynie publikacji danych szczególnie chronionych. Takich jak stan zdrowia, upodobania seksualne, przekonania religijne czy kod DNA. Jutro zbierze się więc specjalna komisja, która zdecyduje, czy należy do nich także wysokość zarobków.

Jeśli chodzi o kopiujących te informacje, sprawa jest jasna. Grozi im grzywna od 5 do 90 tysięcy euro i od sześciu miesięcy do trzech lat więzienia.

Reklama
Reklama
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama