Epidemia, o której Donald Trump jeszcze miesiąc temu wyrażał się z lekceważeniem, zapewniając, że wraz z ociepleniem pogody „po prostu zniknie”, zbiera w USA przerażające żniwo. Już blisko 700 tys. zarażonych i 30 tys. zmarłych. Dlatego wielu podejrzewa, że dyskredytując Światową Organizację Zdrowia (WHO), prezydent chce odsunąć od siebie odpowiedzialność za spowodowanie tej tragedii.
– Gdyby WHO zrobiła swoją robotę i wysłała do Chin ekspertów, aby obiektywnie zbadać sytuację, epidemia mogłaby zostać zduszona w zarodku i spowodowałaby o wiele mniej ofiar – mówił Trump, ogłaszając zawieszenie na 60–90 dni składki USA. Wkład Ameryki dla WHO to 400–500 mln dol. rocznie, największy. Sekretarz stanu Mike Pompeo wyjaśnił, że po tym czasie WHO ma zostać „całkowicie przebudowana”.