Zdaniem lekarza „zawody sportowe w halach lub na stadionach będą musiały odbywać się bez widzów lub z bardzo ograniczoną ich liczbą jeszcze przez długi czas”.

W rozmowie z WP Sportowymi Faktami prof. Simon stwierdził, że wyobraża sobie mecze siatkówki lub piłki nożnej, oczywiście bez kibiców. - Jak zawodnicy będą grali w maskach ochronnych - w piłkę nożną może być trudno, ale w siatkówkę można - to niech grają. Nie widzę żadnych przeciwwskazań. Pytanie tylko, czy nie zostaną złamane przepisy, bo nawet bez kibiców taki mecz oznacza zebranie się w jednym miejscu dużej grupy osób - zawodników obu drużyn, rezerwowych, lekarzy klubowych, trenerów, sędziów. Jeśli jednak będzie to zgodne z wprowadzonymi przepisami o koncentracji osób na danej powierzchni, ja bym zezwolił na rozgrywanie takich spotkań - mówił.

- Natomiast jeśli chodzi o powrót widowisk z udziałem publiczności w najbliższym czasie - nie widzę takiej możliwości. Ze względu na bezpieczeństwo kraju i interes społeczny - zaznaczył profesor.

Według lekarza powrót do imprez masowych, z udziałem kilku tysięcy osób, będzie możliwy dopiero „kiedy jako społeczeństwo "przechorujemy" wirusa lub otrzymamy skuteczną szczepionkę, albo jeżeli wirus straci swoją agresywność i przestanie być śmiertelny, stanie się chorobą przeziębieniową i nikt nie będzie na niego umierał”.

- Nie sądzę jednak, żeby imprezy sportowe z udziałem tysięcy kibiców wróciły w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Na halę czy na stadion w tym roku raczej nie wrócimy - uważam, że to bezprzedmiotowe i niepotrzebne. No chyba że wcześniej stanie się jedna z trzech wymienionych przeze mnie rzeczy - będzie szczepionka, wirus straci agresywność, albo „przechoruje” go większość społeczeństwa, a więc ta dominująca część populacji, która nie umrze nabierze odporności - zapewne na jakieś 2-3 lata - a co za tym idzie dojdzie do zahamowanie dalszej transmisji SARS-CoV-2 - ocenił prof. Krzysztof Simon.