Reklama
Rozwiń
Reklama

Nie będzie rakiet u granic Polski

Czy iskandery istnieją? Rosja zapowiada, że nie rozmieści pocisków balistycznych w obwodzie kaliningradzkim.

Publikacja: 18.09.2009 21:15

– W odpowiedzi na decyzję Waszyngtonu Rosja jest gotowa zrezygnować z umieszczania w Kaliningradzie kompleksów rakietowych Iskander – poinformowały w piątek anonimowe źródła w rosyjskim sztabie generalnym. Później informację tę potwierdził przedstawiciel Rosji przy NATO Dmitrij Rogozin.

Niecały rok temu, podczas swojego pierwszego prezydenckiego orędzia, Dmitrij Miedwiediew zapowiedział, że w odpowiedzi na budowę w Polsce i Czechach elementów tarczy antyrakietowej Rosja rozmieści w enklawie kaliningradzkiej rakiety taktyczne Iskander. Rosyjscy politycy i generałowie wielokrotnie używali tej groźby jako argumentu w międzynarodowej kłótni o tarczę. Zdaniem eksperta wojskowego Wiktora Litowkina projekt rozmieszczenia rakiet w Kaliningradzie był, podobnie jak projekt tarczy, jednocześnie polityczny i mityczny.

– Było powiedziane, że zostaną tam rozlokowane, dopiero gdy w Polsce będą amerykańskie rakiety. A wiadomo było, że w ciągu najbliższych kilku lat one się nie pojawią, tarcza była przecież cały czas w stadium głębokich testów – tłumaczy.

Iskandery-M to rakiety o zasięgu do 500 km. Obecnie rosyjskie siły zbrojne wykorzystują kilka kompleksów w trybie szkoleniowym, ale na poligonie Kapustin Jar Rosjanie wciąż kontynuują testowanie tych pocisków. W ciągu ostatnich lat kilkukrotnie mówiono o „udanym zakończeniu stadium testowania”, ale ich seryjna produkcja dotąd się nie zaczęła, a próby trwają nadal.

– Tych rakiet tak naprawdę nie ma – mówił nam niedawno ekspert wojskowy Wadim Sołowiow, zaznaczając, że Rosja może mieć problem z realizacją wszystkich swoich „rakietowych planów”, ponieważ produkować iskandery miałby ten sam zakład w Wotkińsku, który produkuje rakiety dalekiego zasięgu Topol-M. A w kolejce wciąż czekają pociski balistyczne Buława, których mimo prób nie udaje się wyprowadzić z fazy testowej.

Reklama
Reklama

– Są granice śmieszności w polityce międzynarodowej i myślę, że Moskwa te granice właśnie przekroczyła, odwołując coś, czym w ogóle nie dysponuje i prędko nie miała dysponować – mówi „Rz” generał Stanisław Kozieł, strateg.

Ekspert „Polski Zbrojnej” jest innego zdania. – Nie można mówić, że te rakiety nie istnieją, skoro formalnie są wprowadzane w niektórych jednostkach do służby – mówi „Rz” Tadeusz Wróbel. Ekspert podkreśla jednocześnie, że Rosjanie od dawna mieli wojska rakietowe w obwodzie kaliningradzkim.

W styczniu, gdy Obama obejmował władzę w Ameryce, anonimowe rosyjskie źródła zapowiedziały „wstrzymanie realizacji planów rozmieszczenia rakiet w obwodzie kaliningradzkim”. Prawie natychmiast pojawiło się dementi rosyjskiego MSZ. – Jak można mówić o wstrzymaniu czegoś, czego jeszcze nie rozpoczęto? – pytał przedstawiciel resortu.

– Rosja musi odpowiedzieć Ameryce w porównywalny sposób, aby doprowadzić do ocieplenia stosunków. To muszą być konstruktywne działania, a nie wycofanie się z planów rozmieszczenia iskanderów w Kaliningradzie – mówi „Rz” prof. Robert Legvold, wykładowca Columbia University.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama