W zeszłym tygodniu Niemcy zaczęły znosić ograniczenia, ale Angela Merkel wezwała do ciągłego zachowania ostrożności. Wprowadzone w kraju obostrzenia okazały się jak dotąd skuteczne, gdyż utrzymano wskaźnik umieralności na poziomie zaledwie 3,7 procent, znacznie niższy niż sąsiednie państwa.
Niemal 3/4 mieszkańców kraju pochwaliło decyzję władz w sprawie ograniczeń. Jednak zaczynają pojawiać się głosy sprzeciwu.
Wolfgang Schaeuble, przewodniczący niższej izby Bundestagu, ostrzegł, że przedłużone ograniczenia będą naruszać podstawowe prawa obywatelskie.
- Kiedy słyszę, że ochrona życia powinna być ważniejsza niż wszystko inne, nie sądzę, by to była absolutna prawda - powiedział w rozmowie z "Der Tagesspiegel".
Merkel wywołała także oburzenie wśród regionalnych przywódców, gdy w zeszłym tygodniu zasugerowała, że zbyt chętnie łagodzą ograniczenia. Armin Laschet, premier landu Nadrenia Północna-Westfalia i kandydat na następcę Merkel apelował o zwrócenie uwagi na negatywne skutki zamknięcia. Mówił m.in. o dzieciach, które od 6 tygodni są zamknięte w domach.
Współprzewodnicząca Zielonych, najwyżej notowanej partii opozycyjnej, Annalena Baerbock skrytykowała plan wznowienia rozgrywek Bundesligi, mimo że spotkania miałyby odbywać się bez udziału kibiców.
Lider liberalnej FDP Christian Lindner ostrzegł, że porozumienie w sprawie działań związanych z epidemią załamuje się. Ogłosił "koniec jedności narodowej".
Niepokój jego partii zarówno o losy małych i średnich przedsiębiorstw, jak i o naruszenie swobód obywatelskich, podzielają również grupy bardziej skrajne.
W ostatnich tygodniach w Berlinie w każdą sobotę zbierali się skrajnie lewicowi i skrajnie prawicowi demonstranci, wzywając do "demokratycznego oporu" przeciwko temu, co ich zdaniem jest autorytarnym i niekonstytucyjnym ograniczeniem.
W sobotę policja aresztowała około 100 z około 1000 protestujących, a na 1 maja planowana jest kolejna demonstracja.
Swój sprzeciw wobec obostrzeniom ogłosiła również największa partia opozycyjne AfD. - Wszystkie sklepy muszą być otwarte: oddajcie ludziom swoją wolność - powiedział członek partii Sebastian Muenzenmaier.
Tygodnik "Die Zeit" wskazuje, że AfD może politycznie wykorzystać długoterminowe konsekwencje epidemii, np. temat dużego wzrostu bezrobocia.